Władze miast i powiatów nie garną się do przekazywania szpitali w niepubliczne ręce. Zbyt duże ryzyko. Bo kto kupi placówkę z długami? Najpierw więc samorządy muszą przejąć szpitale, obciążając spłatą zobowiązań lokalny budżet.

Potem trzeba przekonać mieszkańców, że szpital prywatny nie musi znaczyć płatny. W taki właśnie sposób sprywatyzowany został szpital w Ozimku i chyba - jak przekonuje siedem miesięcy istnienia placówki - z dobrym skutkiem.

Na kim zarabiać

W Ozimku od maja minionego roku w budynku dawnego szpitala powiatowego działa już prywatny, prowadzony przez firmę EuroMediCare z Wrocławia. Firma nie przerywając leczenia zainwestowała w remonty, sprzęt komputerowy i medyczny.
Pacjenci w ramach kontraktu nie płacą za usługi. Jednak nowy układ właścicielski pozwala na leczenie odpłatne tych, którzy zechcą skorzystać z usług o wyższym standardzie (np. sala jednoosobowa z łazienką) lub skrócić termin oczekiwania na badania. I na tych pacjentach szpital chce zarabiać.
Nowy właściciel odnowił kosztowne certyfikaty. Kontrola jakości wykonywanych usług medycznych, zlecona przez wojewodę wykazała, że ozimski szpital realizuje świadczenia na dobrym poziomie.

W brew protestom

- Myślę, że zmiana właściciela wyszła na dobre zarówno jednostce jak i lokalnej społeczności, a przede wszystkim uratowała szpital - mówi starosta opolski Henryk Lakwa. Kiedy kilkanaście miesięcy temu podpisywał się pod dokumentami likwidacji Szpitala Powiatowego drżała mu ręka. W sklepowych witrynach w Ozimku wisiały oskarżycielskie plakaty z podobizną starosty i radnych, którzy zdecydowali o końcu fikcji, jaką było leczenie w szpitalu.
Część mieszkańców Ozimka nie wierzyła, że po likwidacji "ich" szpital odrodzi się na nowo.
- Podejmując tę dość ryzykowną decyzję nie mieliśmy żadnej pewności, że znajdzie się podmiot, który przejmie szpital - przyznaje starosta.
Podjęcie decyzji o likwidacji zakładu wiązało się też z przejęciem przez powiat zadłużenia szpitala, które sięgnęło wtedy prawie 9 mln. zł. Pod koniec 2003 brakowało dosłownie wszystkiego: strzykawek, leków, instrumentów medycznych.
- Doszło do tego, że to lekarze musieli sami starać się o sponsorów - wspomina dyrektor szpitala Tomasz Juros.
W 2003 r. placówka utraciła płynność finansową. Komornicy wyegzekwowali nie tylko dług i barbarzyńskie prowizje.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH