Sport jest częścią mojego życia

Prof. Marek Krawczyk przyznaje, że zawsze był aktywnym człowiekiem. Dziś regularne treningi pomagają mu utrzymać formę, która w zawodzie chirurga transplantologa jest niezwykle ważna.

- Jeszcze w czasach szkolnych uprawiałem liczne dyscypliny - grałem w piłkę, jeździłem na nartach. Zresztą w tamtych czasach sport w ogóle odgrywał ważną rolę w życiu dzieci i szkoły. Pamiętam, jak na fali sukcesów naszych lekkoatletów razem z kolegami prześcigaliśmy się w rzutach oszczepem, dyskiem czy pchnięciu kulą. To oczywiście zasługa ówczesnych nauczycieli, którzy potrafili w nas zaszczepić bakcyla sportu - wspomina profesor.

W dzieciństwie rodzina profesora mieszkała w Pruszkowie. W sąsiedniej Podkowie Leśnej, gdzie było kilka większych i mniejszych górek, młody Marek Krawczyk po raz pierwszy stanął na "deskach".

- Tak właśnie trzeba powiedzieć, bo ówczesne narty to były zwykłe, proste deski, które nie miały jeszcze mocowań do butów, czego efektem był dość powszechny obrazek: zjazd z gór samych desek, za którymi podążał, a niekiedy toczył się narciarz, zaś wokoło roznosiło się ostrzegawcze pokrzykiwanie: "uwaga, narta" - wspomina z rozbawianiem.

Zresztą duch sportu wypełniał i dom rodzinny rektora. Jego ojciec grał w amatorskich klubach piłkarskich. - Ja też rozegrałem w swoim życiu kilka poważnych meczów piłkarskich na stadionie Znicza Pruszków - opowiada profesor.

Potem była koszykówka...

Marek Krawczyk ukończył znane w Pruszkowie Liceum im. Tomasza Zana. Szkoła, obok licznych osiągnięć na gruncie edukacyjnym - lista znanych absolwentów jest tu bardzo długa, a na niej m.in. abp. Henryk Hoser, Wojciech Żukrowski, Leonid Teliga, Alicja Majewska, Wojciech Młynarski, Andrzej Stelmachowski, Jerzy Waściński, Jacek Wolski - miała też pewne osiągnięcia i w sporcie. Wśród jej absolwentów było kilku znanych w późniejszym czasie sportowców.

Dla profesora Krawczyka lata szkoły to również początek jego przygody z koszykówką, która towarzyszyła mu nieprzerwanie do końca czasów studenckich.

- Podczas studiów grałem w akademickiej drużynie koszykowej. Może to nie był okres wyczynowego uprawiania sportu, ale z pewnością odgrywał on wtedy ważną rolę w moim życiu. Zdarzyło mi się nawet stanąć na ringu i rozegrać dwie walki bokserskie - wspomina z uśmiechem nasz rozmówca.

Potem przyszło życie i praca, a na sport jakoś nie było już czasu... - To nie znaczy, że nie było go w ogóle, ale nie było tu żadnej regularności. Można powiedzieć, że przez dłuższy okres pojawiał się on w przerwach pomiędzy pracą i raczej z przypadku.
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH