Spółki podniosą lekarzom wynagrodzenia?
Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy zarezerwował w planie finansowym na 2011 rok milion złotych na ewentualną pomoc dla tych, którzy - korzystając z przekształceń szpitali - zwolnią się grupowo i zażądają lepszych warunków zatrudnienia w spółkach. - Wykorzystajmy zbliżającą się szansę - pisze OZZL w liście do lekarzy.
Według OZZL, korzystając z zapisu art. 23 § 4 Kodeksu pracy, lekarze mogą zażądać nowych warunków zatrudnienia w szpitalach przekształcających się w spółki. Warunki, które lekarze mogą zaproponować tworzącym się spółkom, zostaną opracowane przez OZZL we współpracy z samorządem lekarskim.
Na co liczy związek- Związek nie może być czynnikiem sprawczym, ponieważ nie mówimy o strajku, ale o działaniach indywidualnych lekarzy, którzy muszą się zdecydować na to, aby wykorzystać moment przekształcenia szpitala w spółkę - mówi w rozmowie z Rynkiem Zdrowia Krzysztof Bukiel, prezes OZZL. Jak podkreśla Krzysztof Bukiel - zgodnie z opiniami prawnymi, które posiada związek - moment przekształcenia szpitala oznacza dla lekarzy zmianę pracodawcy. Wówczas pracownicy przekształcanych szpitali mają prawo do rozwiązania umowy o pracę ze spółką - bez wypowiedzenia, z siedmiodniowym uprzedzeniem. - Proponujemy, żeby wykorzystać tę możliwość, tzn. w sposób zorganizowany zwolnić się z pracy i zażądać nowych warunków. Takich, które zostaną określone przez nas we współpracy z Naczelną Izbą Lekarską - tłumaczy nam Krzysztof Bukiel. OZZL chce, żeby to były warunki jednakowe w całym kraju: - Generalnie będziemy proponowali wyższe wynagrodzenia, niż są obecnie. Jak wyjaśnia, 1 milion złotych to kwota zarezerwowana w budżecie związku na pomoc dla lekarzy na wypadek, gdyby dyrektorzy szpitali chcieli przeciągać negocjacje, zmuszając ich do odstąpienia od stawianych warunków. - Zależy nam na tym, żeby akcja miała charakter powszechny - podkreśla Krzysztof Bukiel. Według OZZL, aby poprawić warunki pracy, wystarczy, by lekarze zatrudnieni w przekształcanych szpitalach wszyscy razem zrezygnowali w tym samym terminie z pracy w nowej spółce i uzależnili ponowne zatrudnienie od spełnienia przez pracodawcę określonych warunków.
Koordynacja działańZdaniem związkowców, nowe spółki zgodzą się na warunki dyktowane przez lekarzy, zwłaszcza gdy nie będą one wygórowane, bo inaczej - z dnia na dzień - upadną, natomiast NFZ będzie musiał dopasować wycenę świadczeń do tych warunków. Jak podkreśla OZZL, akcja ma tym większą szansę powodzenia, że związek i samorząd lekarski porozumiały się w sprawie pomocy (również finansowej) dla lekarzy korzystających z takiej możliwości i będą koordynować te działania w skali kraju. Mają zostać opracowane wspólne postulaty, po których spełnieniu lekarze powinni wrócić do pracy (wysokość wynagrodzenia zasadniczego w zależności od stopnia specjalizacji, minimalne normy zatrudnienia na poszczególnych oddziałach, płatny coroczny urlop szkoleniowy). W każdym województwie przy Zarządzie Regionu OZZL mają powstać zespoły koordynacyjne, do których lekarze będą zgłaszać szpitale planujące przekształcenie. - Zespoły pomogą przeprowadzić akcję, skoordynują działania w skali województwa. To będą ogólnopolskie wspólne działania lekarzy. Zwalniający się lekarze nie będą osamotnieni ani pozostawieni sami sobie - zapewnia w liście do lekarzy OZZL.
Propozycja dla dyrektorówOZZL opublikował też list do dyrektorów i organów założycielskich szpitali. - Składamy propozycję bezkonfliktowego dojścia do porozumienia w sprawie nowych wynagrodzeń dla lekarzy w spółkach - mówi nam Krzysztof Bukiel. Według związku, przekształcenie szpitali w spółki prawa handlowego będzie stanowiło swoiste "nowe otwarcie" w polskiej ochronie zdrowia, które powinno być wykorzystane przez świadczeniodawców do wymuszenia innych zmian, postulowanych przez nich od lat. - Najważniejszą sprawą jest wprowadzenie merytorycznej metodologii wyceny świadczeń refundowanych, uwzględniającej wszystkie elementy kosztów ponoszonych przez świadczeniodawców, w tym amortyzacji sprzętu i budynków, koniecznych remontów i inwestycji oraz kosztów pracy - pisze OZZL w apelu do dyrektorów i organów założycielskich szpitali. Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, zapewnia, że okręgowe izby lekarskie mają zarezerwowane środki na pomoc lekarzom, którzy znajdą się w trudnej sytuacji. Podkreśla jednocześnie, że samorząd lekarski nie ma nic wspólnego z akcjami protestacyjnymi, jednak każdy lekarz może być pewny, że nie zostanie zostawiony sam sobie.
Uczą rozwiazywania testów.
Może jest co niektóry w stanie podołać a może nie.
Ale czemu przekonywać sie o tym na żywym człowieku jeszcze na swoja odpowiedzialność i ponosić konsekwencje czyjejś durnej decyzji,kogoś kto o tych rzeczach nie ma zielonego pojęcia?
Jest proste wyjście-odmówić.
Nie bać się nawet utraty pracy-po prostu odmówić narażania ludzi na niebezpieczeństwo. To elementarna etyka. Po prostu nie szkodzić.
A co będzier jak Dyrektor wpadnie na pomysł ze jest jeden lekarz dyzurny na chirurgii,internie,ginekologii z położnictwem i na pediatrii jak to bywało w 1947 czy 48?. Też ze strachu o prace sie zgodzimy?"No bo na studia przyjmują ludzi w miare pojetych a takze czegos sensownego uczą"Nie bądźmy kundlami na usługach polityków.Mamy leczyć i pomagać ludziom.
A chciałbyś mieć robioną resekcję żołądka(Co nie daj Boże) w asyście ginekologa czy ortopedy? Bo Ja nie.
A co będzie jak ginekolog w czasie zabiegu zasłabnie?
Kto dokończy? Ortopeda czy anestezjolog? A kto będzie odpowiadał za ewentualne powikłania ? Ten co zaczynał czy ten co kończył? A moze anestezjolog?
Bo Debil Ekonomista Dyrektor który wydał takie zarządzenie się wyłga w Sadzie-powie "Ja nie jestem lekarzem a lekarze się zgodzili i nie protestowali. Ja nie zdawałem sobie do końca sprawy co moze sie stać". A jakby taka sytuacja miała miejsce(co nie daj Boze) u Twojej żony lub córki(ciecie) też byś się na to zgodził?