Smacznego! I bezpiecznego...

Na podstawie raportu NIK trudno wyprowadzić jednoznaczne wnioski, kto lepiej żywi pacjentów: własna kuchnia czy ta pracująca w ramach outsourcingu

Dyrektorzy placówek uważają, że raport NIK oceniający jakość serwowanego chorym jedzenia, choć krytyczny w ocenie szpitalnego menu, generalnie nie wystawia złej cenzury kuchniom i firmom cateringowym karmiącym pacjentów. Na 12 skontrolowanych szpitali, 10 otrzymało zadowalającą ocenę dotyczącą jakości żywienia, w jednym przypadku odstąpiono od oceny, bo szpital przez pewien czas nie żądał jadłospisów od firmy cateringowej (sic!), jeden szpital otrzymał ocenę niezadowalającą.
Opinie schorowanych konsumentów na temat szpitalnego jadła są - jak to zwykle bywa - różne. W dwóch z kontrolowanych placówek (Kalisz i Radom) co najmniej 85% ankietowanych pacjentów nie miało zastrzeżeń do smaku, temperatury i urozmaicenia posiłków. W pozostałych 10 szpitalach zadowolonych z podawanego im jedzenia było co najmniej 70% chorych. Ci niezadowoleni skarżą się za to nie tylko w wewnętrznych ankietach badania satysfakcji. Wystarczy przejrzeć gazety z ostatnich miesięcy i zerknąć na tytuły tekstów, gdzie cytowane są opinie pacjentów. Prasa opisuje "galerię obrzydliwości" na szpitalnym talerzu albo tłumaczy - przyjmując wyjaśnienia lekarzy i dietetyków - że "szpital to nie lokal kategorii S".

Co z tym bilansem

- W raporcie NIK jest zawarta ogólna myśl, że pacjenci szpitali są źle żywieni, ale to tak w całej rozciągłości nie jest - odpowiada na argumenty kontrolujących Przemysław Wojtys, dyrektor 600-łóżko-wego SPZOZ-u w Dębicy. - Uważam, że w naszym szpitalu mamy jedzenie bardzo dobre. Zostaliśmy poddani kontroli, jakiej jeszcze ja i personel kuchni nigdy nie przeżywaliśmy. Badano kaloryczność posiłków na każdym etapie przygotowania, pobierano wymazy z garnka, łyżek, talerza, z chochli... Okazało się, że w jakieś partii jedzenia przekroczona była norma tłuszczu, a mniej było białka, ale nie można stąd od razu wyprowadzać wniosku, że wszystkie posiłki wydawane chorym są źle zbilansowane.
Dyrektor dębickiego SPZOZ-u zapewnia, że sam jada w szpitalnej stołówce wraz z kilkudziesięcioma pracownikami te same posiłki, jakie szpitalna kuchnia serwuje chorym. Menu: dieta "jedynka", czyli taka jak dla większości pacjentów. - Wczoraj, o ile dobrze pamiętam, były jakieś zrazy zawijane, za którymi nie przepadam, bo to kwestia gustu, ale jadłem ostatnio i kotlet schabowy z pyszną kapustą, były naleśniki, był i jajeczny kotlet mielony, który kocham ponad wszystkie inne - Przemysław Wojtys zachwala szpitalną dietę podstawową przygotowywaną przez personel kuchni i dietetyków.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH