Zapowiedź likwidacji NFZ otwiera pole do debaty, jak w tej naszej Polsce dostęp ludzi do ochrony zdrowia poprawić. Skoro musi być inaczej, niech przynajmniej będzie lepiej! A nie sądzę, żeby "upaństwowienie" ochrony zdrowia i zastąpienie Funduszu przez Wojewodę było postępem.

Zaczynam moją wypowiedź cytatem z Ekonomiki Zdrowia (Thomas Getzen, PWN 2000). "Koszty opieki nad grupą 10 tysięcy osób można przewidywać z dużą dokładnością, natomiast przy 100 tysiącach osób zróżnicowanie wydatków spowodowane przypadkowymi f luktuacjami kosztów opieki nad członkami grupy jest na tyle małe, że można je śmiało pominąć".

Jeżeli tak, to proponuję, żeby dysponentem środków na zakup świadczeń był nie wojewoda, a samorządy powiatów. - Tych dużych lub związków sąsiadujących powiatów małych. Bo ten, kto za zdrowie płaci, powinien być blisko, aby móc prowadzić lokalną politykę zdrowotną.

Problemy rozwiązujmy na miejscu

Jest potrzebna, bo różnice w zdrowiu między populacjami polskich powiatów są znaczne. I możemy przez jakiś czas akceptować, że krócej żyjemy i dłużej czekamy w kolejkach po świadczenia niż Szwedzi czy Holendrzy, ale trzeba wzmóc starania, żeby ludzie nie żyli krócej w Łodzi niż w Krakowie, nie amputowano więcej nóg na Śląsku niż w Małopolsce etc.

Ktoś powinien więc mieć - jako zadanie - działania na rzecz dorównywania do tych lepszych. Kto? Przecież nie pochyli się wojewoda pomorski akurat nad faktem, że np. w powiecie tczewskim umieralność z powodu raka jelita grubego jest u mężczyzn o 47%, u kobiet o 34% wyższa (dane dla okresu 2006-2011) niż w sąsiednim powiecie starogardzkim.

Tym "kimś" powinien być starosta powiatu tczewskiego, poprzez powołaną przez siebie instytucję, choć dla uproszczenia zastępuję ją w dalszej części tekstu słowem "starosta". A pogląd, że szczególne problemy zdrowotne lokalnej społeczności należy rozwiązywać na miejscu, wynika ze zdrowego rozsądku oraz zasady pomocniczości, którą mamy w konstytucji. Póki co.

Przy obecnej organizacji naszej ochrony zdrowia to, że mieszkańcy tczewskiego powiatu umierają częściej z powodu raka jelita grubego niż w starogardzkim, nie zakłóca spokoju tczewskiemu staroście. Prawdopodobnie nawet nie wie, że u niego jest z tym rakiem gorzej niż u sąsiada.

Skąd więc każdy starosta miałby się dowiadywać, jak się przedstawia zdrowotność mieszkańców jego powiatu na tle kraju? Czy nie umiera u niego więcej ludzi na zawał serca, nie dochodzi częściej do udarów mózgu etc. Powtórzę tu propozycję, o której kilkakrotnie pisałem, bez odzewu, niestety.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH