Specjaliści mówią o poprawie wyników leczenia schizofrenii dzięki stosowaniu nowych leków, a jednocześnie przyznają, że terapia ta nadal nie jest łatwa

Schizofrenia oznaczająca dosłownie rozpad umysłu lub serca - to grupa zaburzeń z postępującą utratą kontaktu ze światem i przewagą zainteresowań przeżyciami wewnętrznymi, ze zobojętnieniem uczuciowym prowadzącym do utraty związków emocjonalnych z otoczeniem oraz brakiem zgodności treści uczuć i myśli, sprzecznych sądów lub dążeń. Na schizofrenię choruje ok. 1% społeczeństwa. Zapadają na nią ci, którzy mają "cienką skórę".

- W większości chorób psychicznych nie ma czystej dziedziczności.

Biologiczna podatność na stres, uwarunkowana czynnikami genetycznymi, sprawia, że pod wpływem warunków środowiskowych dochodzi do uszkodzeń psychicznych - wyjaśnia prof. Andrzej Czernikiewicz, kierownik Katedry i Kliniki Psychiatrii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

- Ludzie rodzą się po prostu z ową różną grubością skóry... Choroba jest więc interakcją pomiędzy genami a środowiskiem.

Dowodem na to są wyniki badań, wskazujące, że jeżeli nawet oboje rodzice chorują na schizofrenię, to ryzyko zachorowania na schizofrenię u dzieci tych rodziców jest bliskie 50%, ale ich nie przekracza - mówi profesor. Podobnie jest z bliźniętami monozygotycznymi. Jeżeli jedno zachoruje, prawdopodobieństwo wystąpienia schizofrenii u drugiego wynosi 40-48%.

Niepełnosprawność

- Co prawda skala problemu zachorowań na schizofrenię wydaje się nieduża - mówi prof. Czernikiewicz - jednak wymiar społeczny choroby jest znacznie poważniejszy. Dotyka ona ludzi młodych, którzy chorują na nią do końca życia, przez 40-50 lat. Można sądzić, że co dziesiąta osoba w Polsce miała bezpośrednią bądź pośrednią styczność ze schizofrenią.

A schizofrenia - to niepełnosprawność i brak dostrzegania potrzeby dbania o siebie, to choroby współistniejące, co jest równoznaczne z koniecznością troski o chorego przez jego najbliższych.

Kolejny problem społeczny tej choroby prof. Czernikiewicz wiąże z tym, że chociaż w ciągu ostatniej dekady efekty leczenia wybitnie się poprawiły, to nie przekładają się one do końca na tzw. remisję funkcjonalną, ponieważ skala np. zatrudnienia chorych na schizofrenię nawet w niepełnym wymiarze godzin wynosi w Europie nie więcej niż 5% ogółu chorych. W Polsce jest jeszcze gorzej.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH