Są bogaci i też im brakuje Michael Dalhoff, doradca federalnego ministra zdrowia, o niemieskim systemie opowiadał ciekawie i treściwie...

Niemiecki system ochrony zdrowia oparty jest na zasadzie solidaryzmu, wypracowanej jeszcze za czasów "żelaznego kanclerza"

W 2000 roku łączne wydatki na szeroko rozumiany niemiecki system ochrony zdrowia wyniosły ok. 212 mld euro.

W 2007 r. przeznaczono już na ten cel 258 miliardów. To są pieniądze, o których w Polsce możemy tylko pomarzyć.

Mimo tak, wydawałoby się, ogromnych nakładów, system w RFN szwankował. Na tyle nie domagał, że 1 stycznia 2009 r. za Odrą rozpoczęto jego reformę. Z grubsza rzecz biorąc, zasadza się ona na wprowadzeniu obligatoryjności ubezpieczeń zdrowotnych (przed reformą objętych było nim 90% obywateli Niemiec) i utworzeniu centralnego, Państwowego Funduszu Zdrowia, finansowanego ze środków pochodzących z budżetu państwa i składek ubezpieczonych.

Ideą, na której nadal opiera się niemieckie finansowanie opieki zdrowotnej, jest solidaryzm, czyli lepiej uposażeni płacą nań więcej od gorzej zarabiających.

Ten solidaryzm ma swoją genezę w czasach rządów "żelaznego kanclerza", czyli Otto von Bismarcka. Jego nadrzędnym celem jest zabezpieczenie obywateli przed niezawinionymi przez nich zdarzeniami losowymi, skutkującymi negatywnie na ich zdrowie. Oznacza to, że w Niemczech chorobę uznaje się za rodzaj ryzyka społecznego. I nic dziwnego, skoro budżet systemu w większości tworzą pracodawcy i pracobiorcy. Dla jednych i drugich ów czynnik ryzyka powoduje określone straty finansowe. System ma je zminimalizować.

Dlaczego zreformowali?

Dlaczego Niemcy zdecydowały się na reformowanie czegoś, co dla wielu Polaków jawi się jako wzór do naśladowania w polskich realiach? Dr Paweł Białynicki-Birula z Katedry Gospodarki i Administracji Publicznej Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie dwa lata temu, gdy rodziły się zręby niemieckiej reformy, pisał: "Mimo niewątpliwych sukcesów (dotychczasowy - przyp. AB) model organizacji ochrony zdrowia współcześnie doznaje trojakiego rodzaju zakłóceń, wynikających z: r natury modelu r zachwiania mikroekonomicznej równowagi instytucji ubezpieczeniowych r różnicowania jakości opieki zdrowotnej.

Pierwsze z wymienionych zakłóceń wynikają z uwarunkowań o charakterze społecznym, ściśle wiążących się z podstawowymi założeniami modelu. Kluczowa w nim rola przypada pracownikom najemnym, którzy wraz z pracodawcami w zasadniczym stopniu finansują ochronę zdrowia oraz stanowią główną grupę podmiotów objętych opieką zdrowotną.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH