W kończącym się roku najgłośniej - jeżeli chodzi o zakażenia - mówiło się o Eboli. Epidemia śmiercionośnego wirusa szalejąca w zachodniej Afryce wywołała niepokój na całym świecie. Jednak to nie jedyny drobnoustrój, który w tym roku napędził nam strachu.

W połowie listopada Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) podała, że liczba osób, które zmarły po zarażeniu się wirusem Ebola, wynosiła już blisko 5,5 tys. Udokumentowanych przypadków zachorowań zarejestrowano ponad 15,3 tys.

WHO zastrzegło, że dane te nie uwzględniają znaczącej zapewne liczby nieznanych lub niezgłoszonych przypadków, stąd bilans jest najprawdopodobniej niedoszacowany.

Na Ebolę obecnie nie ma skutecznego leku, a śmiertelność wśród zarażonych może sięgać nawet 90%.

Dmuchanie na zimne

Chociaż groźba przywleczenia wirusa do Polski zdaniem specjalistów jest niewielka, to resort zdrowia podjął decyzję o uruchomieniu części rezerw na doposażenie szpitali zakaźnych, do których mogliby trafić zakażeni wirusem pacjenci. W kraju wytypowano placówki, które miałyby otoczyć opieką takich chorych.

- W NIZP-PZH powstało laboratorium, tzw. BSL 3, które jest przystosowane do badania próbek materiału biologicznego od pacjentów z podejrzeniem gorączki Ebola. Zespół ekspertów NIZP-PZH oraz GIS opracował "pakiet informacyjny" zawierający informacje o chorobie, metodach profilaktycznych oraz sposobach postępowania w przypadku podejrzenia gorączki Ebola - zapewniała nas dr Iwona Paradowska-Stankiewicz, konsultant krajowy w dziedzinie epidemiologii, podkreślając, że technicznie na takie ewentualne przypadki zachorowań jesteśmy przygotowani.

Jak jednak wynika z sondażu przeprowadzonego przez serwis konsylium24.pl, sami lekarze podchodzą do tego tematu z obawami. 62% nie wiedziałoby, jak postąpić w przypadku podejrzenia, że pacjent może być zakażony wirusem Ebola. Co piąty z 1008 badanych deklaruje, że wiedziałby co robić, a 16% odmówiło odpowiedzi.

Zasad postępowania w przypadku Eboli nie zna niemal co drugi z ankietowanych specjalistów chorób zakaźnych. W kraju kilkakrotnie podnoszono alarm w związku z wirusem, jednak żadne z podejrzeń nie potwierdziło jego obecności.

Sepsa i nie tylko

W mediach głośno też było o przypadkach sepsy. Z jej powodu m.in. zmarł 4-latek z warszawskiego Ursusa. Dziecko w stanie agonalnym trafiło do Szpitala Dziecięcego im. prof. Jana Bogdanowicza w Warszawie. Tak jak często bywa w przypadku sepsy, pomoc lekarzy przyszła za późno. Takich przypadków śmierci dzieci spowodowanych sepsą w 2014 r. było więcej.

Eksperci mówiąc o sepsie, przypominają, że wystarczy kilka godzin, aby sepsa zaatakowała cały organizm i nieleczona natychmiast antybiotykami, doprowadziła do śmierci. Jak wyjaśniał nam prof. Andrzej Radzikowski, kierownik Kliniki Gastroenterologii i Żywienia Dzieci WUM, mamy problem ze wczesnym rozpoznaniem sepsy, ponieważ pierwsze objawy jak: złe samopoczucie, gorączka, wybroczyny przypominają przeziębienie.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH