Pacjent onkologiczny z trudem adaptuje się do nowej sytuacji. Ma prawo być wściekły na los, krzyczeć i myśleć "życzeniowo".

Liczba zachorowań na nowotwory stale wzrasta. Przebieg choroby oraz metody jej leczenia obciążają psychicznie zarówno pacjentów, jak i ich bliskich. Oczekują więc oni wsparcia ze strony personelu medycznego, który jednak - często w poczuciu bezradności - ucieka od rozmów z chorymi.
Trudno nawet się temu dziwić. Niełatwo przecież o właściwą reakcję, gdy pacjent onkologiczny pyta: "Ile, panie doktorze, mi zostało? Czy ja, panie doktorze, umrę?" Albo gdy pacjentka z najgorszymi rokowaniami mówi z przekonaniem, że czuje się lepiej i że wie, że wyzdrowieje.
Mariola Kosowicz, psychoonkolog z Centrum Onkologii Instytutu im.
Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie, prowadząca warsztaty z zakresu psychoonkologii dla lekarzy, uważa, że można sobie poradzić z tak trudnymi sytuacjami.
Pacjent onkologiczny, jak każdy człowiek dotknięty trudnym przeżyciem, ma problemy z adaptacją do nowej sytuacji. Ma prawo być wściekły na los i krzyczeć, ma też prawo się bać. Może również myśleć "życzeniowo".

Unikamy kulturowo...

Lekarz musi zrozumieć reakcje chorego i nauczyć się właściwie odpowiadać na nie.
Może nie zgadzać się na krzyki i wyrażać w odpowiedni sposób swoją dezaprobatę.
Ale musi się nauczyć sposobu wyrażania swoich uczuć, podobnie jak komunikacji interpersonalnej, umiejętności słuchania innych i mówienia o lękach.
- Komunikacja jest utrudniona, ponieważ kulturowo unikamy rozmów o śmierci - twierdzi Mariola Kosowicz.
- Bronimy się przed tym trudnym tematem, bo chronimy siebie; z powodu bezradności, z niepokoju, że czegoś nie potrafimy zrobić. Przecież nie musimy umieć wszystkiego. Nie możemy brać odpowiedzialności za śmierć drugiego człowieka, ale za jego leczenie - tak.
Jeśli tego się nauczymy, będzie nam łatwiej żyć i funkcjonować, również we własnej rodzinie.
Uwagi Marioli Kosowicz podziela w pełni dr Maria Górnaś, onkolog z Wojskowego Instytutu Medycznego.
Według niej, codzienny kontakt z ciężko chorymi sprawia, że przychodzi taki moment, w którym lekarz powinien szukać sposobu na odświeżenie spojrzenia na pacjenta z jednej strony, z drugiej zaś - nauczyć się radzić sobie ze stresem, pojawiającym się w momentach bezsilności wobec osób z zaawansowaną chorobą nowotworową.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH