Rozmowa z poseł Zytą Gilowską

Obecny system ochrony zdrowia w Polsce określa Pani jako pozornie publiczny, będący swoistym kamuflażem dla częściowo już sprywatyzowanego lecznictwa. Na czym ów kamuflaż polega?
- Mamy do czynienia z systemem z jednej strony zagmatwanym, z drugiej poprzerastanym prywatą, jak mówi Stanisław Tym, niczym boczek słoniną. Dwa segmenty służby zdrowia - publiczny i prywatny - muszą istnieć w każdym porządnie zorganizowanym państwie. Tyle że u nas są one splątane na poziomie organizacyjnym, decyzyjnym, a co za tym idzie także finansowym. Dlatego tak chętnie i często wiele osób nazywa tę poprzerastaną całość segmentem publicznym. A to jest nieprawda.
Dlatego trzeba najpierw sformułować na papierze przejrzystą, ustrojową zasadę oddzielenia w całym zdrowotnym sektorze segmentu prywatnego od publicznego. Nie będą one nigdy dobrze funkcjonowały ani racjonalnie się rozwijały, jeśli nie zostaną wyobrębnione w znaczeniu ustrojowym, własnościowym, organizacyjnym i finansowym.

- Program Platformy Obywatelskiej, w czym akurat nie jesteście oryginalni, opiera się na totalnej krytyce Narodowego Funduszu Zdrowia. Minister Marek Balicki przekonuje, że coś się w tym systemie jednak poprawia. Nastąpiła pewna decentralizacja NFZ, jego oddziałom wojewódzkim nadano większe uprawnienia i samodzielność. Czy nie zaczynacie mówić jednym głosem?
- Absolutnie nie! Od trzech lat usiłujemy w Sejmie, działającym pod dyktando lewicy, ogarnąć tylko jeden aspekt funkcjonowania sektoru ochrony zdrowia - tzn. zasady jego finansowania, co z góry jest skazane na niepowodzenie. Bo najpierw trzeba wyodrębnić w sensie prawnym i organizacyjnym to, co w sektorze zdrowotnym jest publiczne i prywatne.
To kwestia ustrojowa. Bezwzględnie trzeba odwołać się do artykułu 68 ust. 2 Konstytucji RP, który odsyła do ustawy w kwestii określenia warunków i zakresu udzielania świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych wszystkim obywatelom - niezależnie od ich sytuacji materialnej. Chodzi więc o to, aby tego rodzaju ustawa precyzyjnie określiła segment publiczny.

- Dziś dostajemy od systemu coś ze składki, coś płacimy dodatkowo - jawnie, albo w kopercie. Taki bałagan publiczno-prywatny. Wierzy Pani, że sama ustawowa definicja publicznego segmentu to zmieni?

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH