Ratownicy walczą o własny samorząd

Praktycznie wszystkie zawody medyczne mają własny samorząd zawodowy - z wyjątkiem ratowników medycznych. - Nikt nie dba o jakość naszej profesji, deontologię, nie wiemy nawet, ilu nas jest. Obecny protest wykorzystamy jako platformę do walki o izbę, a działania nasilimy po wejściu w życie małej nowelizacji ustawy o ratownictwie medycznym - zapowiada ROMAN BADACH- -ROGOWSKI, przewodniczący Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego (KZZPRM).

Roman Badach-Rogowski w rozmowie z Rynkiem Zdrowia przypomina, że postulat powołania własnej izby zawodowej obecny jest praktycznie od początku istnienia zawodu ratownika medycznego, czyli od Ustawy z dnia 8 września 2006 r. o Państwowym Ratownictwie Medycznym.

- Walczymy o samorząd zawodowy już niemal 11 lat. Oczywiście własna izba niesie szereg korzyści. Ale fundamentem dążenia do jej powołania jest odzyskanie poczucia sprawiedliwości. Praktycznie wszystkie zawody medyczne, począwszy od lekarzy i pielęgniarek, a skończywszy na psychologach czy fizjoterapeutach, mają własne zawodowe samorządy. Nie chcemy czuć się gorsi - tłumaczy Badach-Rogowski.

Chcemy decydować o sobie sami

Szef KZZPRM, zapytany o powody postulatu powołania zawodowej izby, jednym tchem wymienia co najmniej kilkanaście.

- Niektórzy zarzucają nam, że skoro nie mamy własnego samorządu, to nie jesteśmy zawodem medycznym. A to nieprawda. Przecież samodzielnie wykonujemy świadczenia zdrowotne, podejmujemy medyczne czynności ratunkowe. Na dodatek spełniamy wszelkie wymogi dotyczące zawodu zaufania publicznego, a ten ma prawo do stworzenia samorządu - wyjaśnia.

Badach-Rogowski ubolewa, że obecnie o losie ratowników decydują głównie inne samorządy zawodowe. Podkreśla, że nikt nie dba o jakość i promocję ich zawodu, o ścieżki kariery ratowników, a środowisko jest rozdrobnione na ponad 25 związków zawodowych o przeróżnym rodowodzie.

- To nie związki zawodowe mają pełnić rolę doradcy, chociażby przy procedowaniu różnych ustaw dotyczących ratowników. To zadanie dla izby, związki mają zupełnie inne zadanie - dbają o prawa pracownicze jako takie - wyjaśnia.

Przewodniczący KZZPRM dodaje, że ratownicy nie mają obecnie żadnego przedstawiciela, k tóry występowałby w ich imieniu choćby w sprawach o błędy medyczne. Co więcej - z powodu braku własnej izby są "niepoliczalni".

- Nie wiemy, ilu nas jest. Tych zawodowo czynnych i tych "niepraktykujących". Jak zatem mamy planować funkcjonowanie w systemie? Nikt nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, czy do obsady trzyosobowych zespołów znajdzie się odpowiednia liczba ratowników - narzeka.

Resort mówi "nie, bo nie"

Zapytaliśmy Romana Badacha-Rogowskiego, dlaczego przez tyle lat nie udało się przeforsować w rządzie stworzenia samorządu zawodowego i jak obecny skład resortu zdrowia zapatruje się na tę kwestię.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH