Raczej nie odmawiamy

W kraju nie ma uregulowań prawnych, które nakazywałyby oddawanie krwi na potrzeby osób bliskich oczekujących na zabieg operacyjny. Jednak to właśnie z powodu jej niedostatku wiele szpitali prosi rodziny i znajomych chorego oczekującego na operację o oddanie krwi na jego rzecz w punkcie krwiodawstwa. To już niemal niepisany zwyczaj. Czy jesteśmy wyrozumiali, słysząc taką prośbę?

Okazuje się, że raczej nie odmawiamy. W gdańskim szpitalu niedawno leżał rekordzista, którego potrzeby wsparło aż 170 osób. - To był zwykły, a zarazem niezwykły pacjent, miał tak aktywną rodzinę i znajomych, którzy zmobilizowali się w obliczu czekającej go operacji. My, lekarze, byliśmy niebywale zdumieni - wspomina prof. Jan Rogowski, pomorski konsultant wojewódzki w dziedzinie kardiochirurgii, kierownik Kliniki Kardiochirurgii i Chirurgii Naczyniowej w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku.

Polskie krwiodawstwo opiera się na honorowym dawstwie krwi, dlatego odnotowujemy stały deficyt tego składnika w polskich szpitalach. W porównaniu do innych krajów Europy jako krwiodawcy wypadamy blado. W naszym kraju krew oddaje przeciętnie 31 osób na 1000 mieszkańców, podczas gdy w Europie Zachodniej współczynnik ten jest dwukrotnie wyższy.

Krew się leje

Zwyczaj zwracania się przez personel szpitalny z prośbą o oddanie krwi dotyczy chorych czekających na planowaną operację.

- Dla osób, u których zabieg trzeba przeprowadzić natychmiast, krew jest zawsze - tłumaczą lekarze. - Wystarczy wpisać w formularzu, który składamy w stacji krwiodawstwa, prosząc o krew, hasło "zabieg ratujący życie" i krew dostaniemy od ręki. Taka krew po prostu musi się znaleźć - mówi lekarz Radosław Świętochowski ze Szpitala Czerniakowskiego w Warszawie.

Dodaje: - Jeśli operacja jest planowana, zdarza się, zwłaszcza w wypadku grup krwi rzadkich w okresie wakacyjnym, że tej krwi po prostu brakuje, a operacja musi być odraczana o kolejny dzień. To wtedy lekarze najczęściej proszą rodziny o pomoc w zbiórce krwi. Jeśli krew się nie znajdzie, lekarze przesuwają zabiegi, operując pacjentów z takimi grupami krwi, dla których stacje krwiodawstwa mają krew.

Jak tłumaczy nam dr Stanisław Dyląg, dyrektor Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Katowicach, takie praktyki są dość powszechne w szpitalach, w których masowo przeprowadza się duże zabiegi operacyjne. Największymi odbiorcami są oddziały transplantologii, kardiochirurgii i onkologii, gdzie krew jest potrzebna do przeszczepień.

- Taki duży szpital, jak np. Śląskie Centrum Chorób Serca w Zabrzu, potrzebuje ok. 6000 jednostek krwi rocznie. Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że do jednego tylko przeszczepu wątroby potrzeba aż 10 litrów krwi na tzw. wejście, tzn. jeśli zabieg przebiegnie bez zbędnych komplikacji - mówi nam dyrektor Dyląg.
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH