Publiczny płatnik - co dalej?

Czy to już ostatnie dni NFZ? Jeśli tak, to co zamiast Funduszu i co oprócz płatnika publicznego? Taki, najkrócej rzecz ujmując, był temat dyskusji uczestników sesji "Ubezpieczenia zdrowotne - bliżej końca monopolu publicznego płatnika?" podczas XI Forum Rynku Zdrowia.

Po wyborach zabierzemy się po raz kolejny do reform w ochronie zdrowia. Czy czegoś się nauczyliśmy i pewnych błędów już nie będziemy popełniać? Czy znowu mamy spodziewać się rewolucji i jak będzie wyglądał nowy porządek? - Zmiany dotyczące płatnika publicznego są konieczne - w miarę szybkie i konsekwentne. NFZ dożywa swoich dni, aktualnie rządząca ekipa tak scentralizowała Fundusz, że obezwładniła go całkowicie. Ta instytucja już nie działa, właściwie to jest agenda Ministerstwa Zdrowia - surowo oceniał Andrzej Sośnierz, prezes NFZ w latach 2006-2007, wybrany na posła nowej kadencji z listy PiS.

Jego zdaniem najgorszym rozwiązaniem byłby powrót do systemu budżetowego działającego jak w PRL-u: - Składka zdrowotna to, jak wiadomo, wydzielona część budżetu, z tym że ochrona zdrowia po pierwszej wielkiej reformie nie ruszyła na odpowiednim poziomie finansowania, co było jej grzechem pierworodnym. System został potem wielokrotnie zepsuty, a sprawdzanie prawa do ubezpieczenia jest obecnie iluzją.

Talon zdrowotny

- Skoro już system ubezpieczeniowy sprowadzony został do parodii, to zróbmy coś jasnego i prostego. U części osób dyskutujących, jak system budżetowy mógłby działać, wraca koncepcja talonu, bonu zdrowotnego. Byłby finansowany z budżetu, ale mógłby "pójść" na rynek, być przenoszony między podmiotami. Czyli pieniądze są z budżetu, wojewoda je dystrybuuje, ale pełni bierną rolę, bo przekazuje środki tam, gdzie chce ubezpieczony - wyjaśniał b. prezes NFZ.

Zdaniem Andrzeja Sośnierza powinno to wyglądać tak: NFZ do rozwiązania, decentralizacja najważniejszych decyzji, 16-17 dyrektorów kas chorych. Ale jaki model organizacyjny nas czeka, nie jest przesądzone.

- Jeszcze trwają dyskusje. Nie przypuszczam, żeby - bo takie głosy też są - to sam wojewoda kontraktował. W takim przypadku to urząd wojewody funkcjonowałby przy wydziale zdrowia, który zdominowałby jego działalność. To raczej nierealne - oceniał Andrzej Sośnierz.

Jego zdaniem dobry wydaje się pomysł byłego wiceministra zdrowia Marka Balickiego, aby to był y instytucje utworzone oddzielnie na zasadzie ustawy i ewentualnie nadzorowane przez organy wybieralne. - Wtedy wpływ polityki byłby trochę mniejszy. Jeśli jednak zostanie to przy wojewodzie, kontrakty będą bardziej polityczne - dodał Sośnierz.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH