Publiczni też chcą grać bardziej rynkowo Wojciech Puzyna

Prof. Tomasz Niemiec: - Lekarz ma prawo decydować o tym, gdzie pracuje i za jakie wynagrodzenie. Podobnie dzieje się w innych zawodach.

Rozwój rynku prywatnych świadczeń w ginekologii, podobnie zresztą jak w niektórych innych dyscyplinach medycyny, jest związany z trudnością w dostępie do takich usług w SPZOZ-ach. Na dobrą sprawę trudno jednak znaleźć jednoznaczne wytłumaczenie, dlaczego publiczne szpitale nie potrafią zapewnić wystarczającego dostępu do takich usług.

Niski kontrakt wiele wyjaśnia, ale nie tłumaczy wszystkiego.

Po godzinach - nie

W części prywatnych klinik, co przyznają sami specjaliści, warunki wykonywania zabiegów są wyraźnie trudniejsze niż w placówkach publicznych, posiadających rozwinięte zaplecze, m.in. oddziały intensywnej terapii medycznej. Bez takiego zaplecza trudniej zapewnić pacjentowi bezpieczeństwo. Taka uwaga odnosi się do niektórych placówek, które powstają w kilku pokojach, na wynajętych piętrach kamienic. Mimo to wielu lekarzy decyduje się na pracę w takich mało komfortowych warunkach. Marzeniem wielu z nich jest praca w jednym szpitalu, ale publiczne placówki nie dają im tej możliwości.

Dyrektorzy szpitali publicznych raczej sceptycznie podchodzą do pomysłów wynajmowania sal operacyjnych - dodajmy, często bardzo dobrze wyposażonych - przez specjalistów wykonujących tam zabiegi poza godzinami pracy. Na przeszkodzie stoją podobno różne przeszkody prawne i organizacyjne. Taki pomysł nie udał się przed laty m.in. w Szpitalu Miejskim w Rudzie Śląskiej, gdzie tak zorganizować swoją pracę próbowali ginekolodzy.

- Próbowaliśmy kiedyś utworzyć lekarską spółkę, która by podnajęła salę operacyjną i wykonywała tam zabiegi komercyjne w bardzo dobrych warunkach, ale nic z tego nie wyszło - mówi doc.
Krzysztof Sodowski, kierujący klinicznym oddziałem położnictwa i ginekologii w Szpitalu Miejskim w Rudzie Śląskiej.

- Taki sposób uprawiania medycyny po godzinach w publicznym szpitalu zawsze wzbudza w społecznym odbiorze jakieś niejasne domysły.

Niektóre kliniki prywatne realizują w oparciu o kontrakty z NFZ procedury ginekologiczne, które teoretycznie można by wykonać w lecznicach publicznych, bo te posiadają odpowiedni, dobrej klasy sprzęt, są i lekarze specjaliści. Z wielu powodów nie jest to jednak możliwe.

Choćby dlatego, że specjaliści chcą widzieć powiązanie ilości i jakości pracy z wynagrodzeniem.

- Nie wiem, ile zarabiam, wykonując konkretną operację. Mało tego, moje wynagrodzenie nie jest powiązane z liczbą przeprowadzonych zabiegów - tłumaczy doc. Sodowski. Dodaje: - W klinikach prywatnych lekarz doskonale wie, za jaką stawkę pracuje i ma ona ścisły związek z wkładem pracy.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH