Przepisy nadal nie nadążają

Telemedycynie potrzeba odpowiedzniego finansowania oraz regulacji prawnych. Na razie ma pasjonatów.

Zalet płynących z telemedycyny jest wiele. Pacjent ma szybszy, szerszy dostęp do specjalistów, nie trzeba go transportować na badania czy konsultacje do innych placówek, lekarze mogą się konsultować między sobą, a studenci medycyny mają szansę na łatwiejszy dostęp do kształcenia, ciekawych przypadków i wyników prac wybitnych specjalistów.

Korzyści dostrzec łatwo, ale telemedycyna w Polsce wciąż się rozwija bardzo powoli.

Brakuje zainteresowania państwa, finansów, regulacji prawnych i przekonania, że telemedycyna naprawdę pozwala zmniejszyć koszty opieki medycznej - uważają specjaliści.

Nie rozkładają jednak rąk i wdrażają kolejne projekty.

Do pionierów w rodzimej telemedycynie zalicza się bez wątpienia Krakowski Szpital Specjalistyczny im. Jana Pawła II, w którym od 5 lat funkcjonuje system telekonsultacji TeleDicom.

- Został zakupiony, jest utrzymywany, serwisowany i rozwijany na koszt szpitala. Współpracujemy obecnie z szesnastoma jednostkami medycznymi w Polsce. Lekarze z tych szpitali przysyłają do nas wyniki angiograficzne w standardzie diagnostycznym, nasi specjaliści konsultują te dane i kwalifikują pacjenta na zabieg - tłumaczy Małgorzata Rusin, kierownik zespołu technologii informatycznych i telemedycznych krakowskiej lecznicy.

Jak podkreśla, szpital nie traktuje telekonsultacji jako usługi prywatnej.

Placówka przyjmuje wyniki do konsultacji bez różnicy - czy dotyczą pacjenta hospitalizowanego w jednostce, czy pacjenta "zdalnego".

Obecnie lecznice nie ponoszą żadnych kosztów telekonsultacji. Muszą mieć tylko zapewniony dostęp do internetu i komputera.

- Mimo że ponosimy wszelkie koszty utrzymania systemu, w tym personalne, nie pobieramy obecnie za telekonsultacje żadnych opłat. Istnieje ryzyko, że gdybyśmy je wprowadzili, część placówek zrezygnowałaby z konsultacji - uważa Małgorzata Rusin.

Wskazuje, że wdrażanie rozwiązań telemedycznych rodzi wiele pytań.

- Jak choćby to, gdzie leży odpowiedzialność za telekonsultację?

Obecnie taka konsultacja może być tylko podpowiedzią dla innego lekarza.

Możemy sobie jednak wyobrazić ekstremalną sytuację, że na podstawie przysłanych badań pacjent nie zostanie zakwalifikowany do zabiegu i nie będzie to dla niego korzystne.

Pytanie, kto ponosi za to odpowiedzialność?
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH