Jacek Janik | 12-02-2009 12:58

Przekształcenia uzdrowisk: kuracja z misją u szyi

Ministerialne rozporządzenie zawiera listę uzdrowisk przeznaczonych do prywatyzacji. Jednak sam dokument nie pomoże sanatoriom.

W 1999 r. Ministerstwo Skarbu podjęło działania prywatyzacyjne w stosunku do 13 spółek uzdrowiskowych. Takie były plany... W praktyce, do 2005 roku właściwie tylko jedno przedsiębiorstwo - Zakład Leczniczy Uzdrowisko Nałęczów SA - zostało w pełni sprywatyzowane.
W najprostszy sposób: sprzedano 85% akcji spółki firmie East Springs International NV. Pozostałe uzdrowiska zostały przekształcone w jednoosobowe spółki Skarbu Państwa.
Powoływano różne zespoły i komisje, mające przygotowywać i kontrolować prywatyzację zakładów uzdrowiskowych.
Zmieniały się koncepcje. Założeniem jednego z projektów było przeznaczenie środków uzyskanych ze sprzedaży części uzdrowisk na utworzenie funduszu celowego, z którego dokapitalizowane miały być pozostałe spółki uzdrowiskowe.
Jeszcze w ubiegłym roku w projekcie rozporządzenia przygotowanym przez Ministerstwo Skarbu wymieniano dziewięć uzdrowisk wyłączonych z prywatyzacji.
Na tej liście znajdowało się m.in. Przedsiębiorstwo Uzdrowiskowe Ustroń SA.
Po konsultacjach m.in. z Ministerstwem Zdrowia, 8 października 2008 r. minister skarbu podpisał stosowne rozporządzenie, w którym przedstawiono aktualną listę uzdrowisk przeznaczonych do prywatyzacji.
Pod koniec roku wiceminister skarbu Joanna Schmid mówiła, że właściwie nie ma przeciwwskazań, aby jednak wszystkie zostały sprywatyzowane. Tym bardziej że w Sejmie na ukończeniu znajdują się prace nad nowelizacją ustawy o lecznictwie uzdrowiskowym, uzdrowiskach i obszarach ochrony uzdrowiskowej oraz gminach uzdrowiskowych, która znosi ostatecznie podstawę prawną do wyłączenia jakichkolwiek uzdrowisk z prywatyzacji.
Według szacunkowych obliczeń, polskie sanatoria potrzebują na modernizację i konieczne inwestycje co najmniej 1,3 mld złotych. Właściwie jedyną szansą na zdobycie tych pieniędzy w obecnej sytuacji gospodarczej wydaje się ich prywatyzacja. Ani budżet państwa, ani usługi, za które płaci uzdrowiskom NFZ, takich środków nie zapewnią.

Pod ścianą

- Naszym ogromnym problemem jest finansowanie modernizacji i rozwoju uzdrowiska - mówi prezes Przedsiębiorstwa Uzdrowiskowego Ustroń SA Grzegorz Dziewior. - Stoimy właściwie pod ścianą.
Szacujemy nasze potrzeby inwestycyjne na około 60 mln zł. Przy planach zachowania średniego standardu, w ciągu 5 lat musielibyśmy zainwestować ok. 40 mln zł. Przy wypracowanym w 2007 r. zysku ok. 0,5 mln zł nie mamy możliwości inwestowania z własnych środków.
Obiecywany kiedyś fundusz celowy dla uzdrowisk nigdy nie powstał. Nie mogą też być beneficjentami środków unijnych, bo polski system prawny tego zabrania.
- Niestety, w przypadku województwa śląskiego nie uwzględniono również spółek uzdrowiskowych w Regionalnym Programie Operacyjnym. Skąd więc wziąć pieniądze, skoro zamknięte dla nas na dzisiaj są wszystkie możliwości finansowania, oprócz kapitałów obcych? - pyta prezes Dziewior.
- Przy istniejących ograniczeniach prawnych musimy konstruować skomplikowane mechanizmy prawne, takie jak chociażby przy pomyśle stworzenia nowego Parku Zdrojowego w Ustroniu.
By wzbogacić także naszą ofertę, wydzierżawiliśmy gminie Ustroń działkę, na której ma powstać kompleks parkowy z pijalnią wód, inhalatorium oraz ścieżkami rehabilitacyjnymi. Gmina Ustroń o środki unijne na realizację tego projektu może występować - my, niestety, nie - dodaje prezes.

Kosztowny spadek

Działalność spółki prawa handlowego powinna przynosić zyski, które przy mądrym zarządzaniu powinny być inwestowane.
Uzdrowiska to jednak spółki bardzo specyficzne, z wpisaną w działalność misją społeczną, która z jednej strony stanowi istotę ich działania, z drugiej - jest kamieniem u szyi.
W przypadku Ustronia głównym beneficjentem usług świadczonych przez uzdrowisko jest NFZ. W roku 2007 w porównaniu z 2006 r. średni wzrost wartości osobodnia zapłaconego przez Fundusz wyniósł ok. 1,5% przy ok. 16% wzroście cen niektórych mediów.
Ustrońskie Sanatorium i Szpital Uzdrowiskowy Równica to obok rozmachu także kosztowny w utrzymaniu "spadek" minionej epoki: ponad 4,5 tys. metrów kwadratowych starej konstrukcji okien, 250-metrowy spacerowy łącznik z Zakładem Przyrodoleczniczym, kilkusetmetrowe korytarze, prawie 2,5 km balkonów, cienkie nieocieplone betonowe mury - przez to wszystko straty energii cieplnej wynoszą ok. 70%...
W ustrońskim przedsiębiorstwie nie czekają jednak z założonymi rękami na cud. W 2007 roku, ograniczając do minimum inwestycje, firma zamknęła rok ze wspomnianym półmilionowym zyskiem. W ubiegłym zainwestowała w modernizację jednej z tak charakterytycznych dla Ustronia tzw. piramid - budynek Rosomak - prawie 6 mln złotych (tworząc tam Centrum Rehabilitacji Onkologicznej).
Aby utrzymać wysoki poziom świadczeń medycznych, spółka musiała także zainwestować w wymianę sprzętu rehabilitacyjnego oraz diagnostycznego ponad 2 mln zł. Ze względu na brak kapitału przełożono natomiast m.in. rozbudowę Uzdrowiskowego Zakładu Przyrodoleczniczego.
Uzdrowisko złożyło wniosek do resortu skarbu, aby zaoszczędzone w ten sposób środki wraz z kolejną pożyczką z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska przeznaczyć na modernizację Równicy, która w szybkim czasie ulega dekapitalizacji. Modernizacja ta musi być wykonana bez zamykania największego w Polsce obiektu sanatoryjnego, bo to równałoby się z kłopotami finansowymi całej firmy.

Stawiają na rehabilitację

- Obecny rok jest ostatnim w trzyletnim cyklu umów z NFZ - mówi Dziewior.
- Nie wiadomo, jak będzie wyglądało w przyszłości finansowanie lecznictwa uzdrowiskowego. Rehabilitacja z pewnością będzie w koszyku świadczeń gwarantowanych, dlatego też stawiamy na tę dziedzinę medycyny.
W Ustroniu stworzyliśmy największe w Polsce Centrum Rehabilitacji Onkologicznej, Centrum Psychoterapii, prowadzona jest też rehabilitacja schorzeń cywilizacyjnych, w tym m.in. kardiologiczna.
- Ale nikt nam nie zagwarantuje, że w następnych latach finansowanie lecznictwa uzdrowiskowego ze środków publicznych pozostanie przynajmniej na obecnym poziomie. Zmniejszenie tych środków może spowodować rezygnację z naszych usług przez dużą grupę kuracjuszy - zaznacza Grzegorz Dziewior.
Słowo "prywatyzacja" budzi w kontekście sektora uzdrowiskowego mieszane uczucia: - To niezwykle skomplikowana i delikatna materia - przyznaje prezes Ustronia. - Decyzja o wszczęciu procesu prywatyzacyjnego należy wyłącznie do właściciela, czyli Skarbu Państwa.
Wystosowaliśmy taką opinię resortu skarbu, którą podpisały zgodnie związki zawodowe, rada pracowników oraz zarząd firmy. Na razie jednak nie widać potencjalnych inwestorów.

Symbioza z miastem

- Jeśli rozumieć prywatyzację jako proces mający zwiększyć atrakcyjność, wzbogacić ofertę, wzmocnić potencjał uzdrowiska - to jak najbardziej jestem nią zainteresowany - mówi Ireneusz Szarzec, burmistrz Ustronia. - Zwykła sprzedaż nie wchodzi w grę, bo przecież mijałoby się to z misją państwa. Bardziej jednak martwię się o system i poziom finansowania usług medyczno-uzdrowiskowych niż o samo funkcjonowanie uzdrowiska.
- Trudno mi jest zakładać, że celem inwestora czy nabywcy przedsiębiorstwa będzie jego zamknięcie, przejęcie rynku czy ograniczenie świadczonych usług. Tak jak się to dzieje w innych dziedzinach gospodarki. Warunkiem powodzenia w prywatyzacji uzdrowisk jest oparcie finansowania jego działalności w jakimś sprawnym systemie - zaznacza burmistrz Szarzec. - Najważniejsze, aby proces prywatyzacji nie zaburzył ciągłości i siły, która napędza całe uzdrowisko oraz pozwala miastu czerpać z tego korzyści.

Jest potencjał

Przedsiębiorstwo Uzdrowiskowe Ustroń SA zatrudnia ok. 570 pracowników i dysponuje ponad 1300 miejscami w czterech domach sanatoryjnych. Posiada największy w Europie Uzdrowiskowy Zakład Przyrodoleczniczy, w którym codziennie wykonywanych jest około 6 tysięcy zabiegów.
W ciągu roku przedsiębiorstwo przyjmuje około 20 tys. pacjentów, przy obłożeniu 98,5% miejsc, z czego zaledwie ok. 20% to kuracjusze tzw. komercyjni, czyli płacący sami za swój pobyt w sanatorium i świadczenia medyczne.

Co z nimi?

Wiceminister skarbu Joanna Schmid w grudniu ub.r. informowała, że do końca czerwca 2009 r. zostanie dokończona prywatyzacja pięciu spółek uzdrowiskowych: w Krakowie, Kamieniu Pomorskim, Wieńcu Zdroju, Przerzeczynie Zdroju oraz Ustce. W dwunastu kolejnych do końca roku mają nastąpić przekształcenia własnościowe, a siedem (Krynica-Żegiestów, Świnoujście, Ciechocinek, Lądek- Długopole, Kołobrzeg, Rymanów, Busko-Zdrój) ma zostać na razie wyłączonych z prywatyzacji.