Rozmowa z Andrzejem Sośnierzem, prezesem Narodowego Funduszu Zdrowia

NFZ utożsamiany jest ze scentralizowanym zarządzaniem ochroną zdrowia, któremu zawsze się Pan sprzeciwiał. Ostatnio jednak nie wypowiada się Pan już tak jednoznacznie w duchu rynkowym idecentralizacyjnym. Punkt widzenia...
- Moje poglądy na funkcjonowanie ochrony zdrowia nie zmieniły się. Ale teraz jestem szefem instytucji scentralizowanej i muszę wypełniać konkretne zadania wynikające z ustawy. Dlatego nie mogę udawać, że będę robił cokolwiek wbrew przepisom. Natomiast biorąc udział w rozmaitych dyskusjach natury koncepcyjnej, zawsze będę opowiadał się za tym, co od dawna forsowałem - m.in. za możliwością finansowania świadczeń za pomocą bonu zdrowotnego czy wspomnianą decentralizacją. Jednak o tych rozwiązaniach mogę mówić jako Andrzej Sośnierz, a jako prezes NFZ muszę zarządzać tym, co jest.
Jedno tylko się zmieniło. Otóż uważałem kiedyś, że Fundusz można zdecentralizować w krótkim czasie, nawet wciągu trzech miesięcy. Sądziłem, iż jest to instytucja dobrze zorganizowana, w której wystarczy wydać odpowiednie dyspozycje i wszystko zaczyna działać sprawniej. Okazuje się jednak, że NFZ ma nieklarowną strukturę, cierpi też na niejasne przepływy informacji. Stąd obecnie uważam, że Fundusz najpierw należy dobrze zorganizować, aby potem nadawał się do wszelkich przekształceń, którym ewentualnie miałby podlegać.

- Wiosną tego roku mówił Pan: "Trzeba będzie zrobić coś z całym systemem kontraktowania usług, który jest patologiczny i sprzyja kombinowaniu". Co zrobić z tą patologią?
- Miałem wówczas na myśli sam cennik oraz listę świadczeń i podtrzymuję tę opinię. W związku z tym już od jesieni tego roku przystąpię do zasadniczej zmiany sposobu kontraktowania świadczeń i sprawozdawczości w celu ich uproszczenia. Będę także zmieniał i porządkował strukturę organizacyjną NFZ, wdrożę Rejestr Usług Medycznych.

- Już kilka razy ogłaszano, że RUM rusza albo, że wręcz ruszył. Jest więc ten RUM, czy go nie ma?
- Nie było i nadal, niestety - poza Śląskiem - nie ma. RUM jest to sposób zbierania autoryzowanych zdarzeń medycznych. W takim rozumieniu rejestr robiono w Polsce kilkanaście lat temu. To nie jest byle jakie sprawozdanie. Wciąż brakuje nam więc jednego zasadniczego elementu RUM-u, powtórzę: autoryzowanych świadczeń medycznych. Pacjenci nie potwierdzają nam, że zdarzenie medyczne faktycznie było.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH