Prywatyzacja świadczeń - rozmawiajmy o zasadach

Czy ordynator oddziału w publicznym szpitalu może tych samych chorych leczyć w prywatnej klinice, należącej do jego małżonki? Ma prawo, ale...

Czy pączkujące prywatne, zabiegowe NZOZ-y w niektórych dziedzinach medycyny stwarzają dużą i często niepotrzebną konkurencję doskonale wyposażonym szpitalom publicznym, w które samorządy wpompowały sporo pieniędzy, zarówno w inwestycje, jak i w wysokiej klasy sprzęt? Można zadawać i takie pytanie, skoro są SPZOZ-y pracujące "na pół gwizdka", bo jako jednostki publicznej służby zdrowia nie mają żadnych możliwości, żeby oferować usługi wysoko standardowe płatne. Natomiast niewielkie NZOZ-y wykonując i kontraktowe, i płatne, nieskomplikowane zabiegi, prosperują zupełnie nieźle.

Dlaczego taki temat

Tym razem raport Rynku Zdrowia poświęcamy zakresowi, a przede wszystkim blaskom i cieniom sprywatyzowania świadczeń w wybranych czterech dziedzinach: ginekologii, urologii, okulistyce, kardiologii. Rozmawiając z przedstawicielami tych specjalności, poszukiwaliśmy odpowiedzi nie tylko na postawione we wstępie pytania.

Chcieliśmy także rozpocząć w ten sposób dyskusję o zasadach, jak powinien w Polsce wyglądać - przepraszamy za niezbyt eleganckie sformułowanie - styk publicznego sektora medycznego z prywatnym. Na ile lekarz zatrudniony w publicznym szpitalu może po godzinach pracy (a czasem w jej trakcie...) poświęcać się leczeniu "swoich" prywatnych pacjentów.

Czy ordynator oddziału w publicznej lecznicy może z równym zaangażowaniem leczyć chorych w swojej prywatnej klinice, choć formalnie należącej do jego małżonki? Oczywiście, ma takie prawo, ale czy części tego prywatnego leczenia nie mógłby - np. w ramach ustalonych przez ustawodawcę przepisów - realizować w publicznym szpitalu? W tej złożonej materii wypowiadają się dla nas zarówno lekarze pracujący w publicznych placówkach, jak i wyłącznie w prywatnych, ale także ci, którzy swój zawodowy czas dzielą między oba sektory.

Tam są pieniądze

- Proszę mnie nie odbierać jako przeciwnika jakiegokolwiek sektora, bo w każdym państwie unijnym koegzystują i wzajemnie się uzupełniają na rynku różne formy własności placówek medycznych, ale są tam równouprawnione, a u nas tak nie jest - mówi nam doc. Krzysztof Sodowski, kierujący klinicznym oddziałem położnictwa i ginekologii w Szpitalu Miejskim w Rudzie Śląskiej.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH