Lekarz uzależniony od alkoholu, jeśli podejmie leczenie, ma szansę uratować swoją reputację. To właśnie zaproponowaliśmy prof. Ariadnie Gierek-Łapińskiej.

Wybitna okulistka, dyrektor - na pół etatu - katowickiego Szpitala Klinicznego nr 5 Śląskiej Akademii Medycznej i kierownik Katedry i Kliniki Okulistyki tejże, została zatrzymana przez policję, gdyż przebywając w miejscu pracy miała we krwi 0,87 promila alkoholu. Media miały temat. Tym samym potwierdziło się to, o czym z cicha mówiono od dawna w środowisku medycznym...
Kilka dni po tym zdarzeniu spotkaliśmy się z panią profesor w jej gabinecie.
Dziennikarz "Rynku Zdrowia" zaproponował sławie polskiej okulistyki pomoc w rozwiązaniu problemu, który stał się jej udziałem.

Przy dziennikarzach

Prof. Gierek-Łapińska przedstawiła swoją wersję wydarzeń. Otóż z okulistką umówił się na spotkanie Jerzy Jurecki, redaktor naczelny "Tygodnika Podhalańskiego" wraz z dziennikarzami TVN. Mieli rozmawiać o okulistyce. Do spotkania doszło w klinice. Okazało się, że dziennikarzy interesuje... hotel w Zakopanem, którego współwłaścicielami są państwo Łapińscy.
Okulistka była zdenerwowana, bo przyszła do dziennikarzy wprost z obrony pracy swojego doktoranta i miała mówić o okulistyce, a nie o biznesie. Dziennikarz zauważył przy prof. Gierek-Łapińskiej sporą torebkę. Miał powiedzieć, że "pewnie jest ciężka, coś się może potłuc". Okulistka poirytowana oskarżeniami wyrzuciła z siebie, że cierpi na chorobę przewodu pokarmowego i musi nosić bieliznę na zmianę. Wtedy to pokazała dziennikarzom zawartość torby, w tym słynne już z przekazu TVN majtki. Bez dwóch zdań: okulistka była tego dnia nietrzeźwa.
Sprawa z policji trafiła do prokuratury.
Profesor była pijana i dziennikarze byli świadkami, jak w czasie rozmowy jeden z lekarzy kliniki, wszedłszy do gabinetu, powiedział pani dyrektor, że potrzebna jest jej konsultacja przy operacji. Ona sama twierdzi, że operacji nie było, a prośba była tylko sposobem na przerwanie niesympatycznej rozmowy. Gdyby było inaczej, nietrzeźwy lekarz, który leczy, "naraża na niebezpieczeństwo pacjenta".
A to już Kodeks karny!

Urlop i komisja

12 marca okazało się, że dyrektor kliniki pięć dni wcześniej była... na urlopie.
Kartę urlopową i wyjaśnienia złożyła władzom uczelni, która jest organem założycielskim Szpitala Klinicznego nr 5. Dyrektorzy takich placówek nie muszą prosić o zgodę na urlop władz uczelni. Profesor powiedziała także, że feralnego dnia nie wykonywała jakichkolwiek czynności związanych z pracą w klinice i nie piła tego dnia alkoholu.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH