Lekarze z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego przedstawili Urzędowi Marszałkowskiemu Województwa Pomorskiego projekt przebadania w ciągu najbliższych pięciu lat osób z grupy największego ryzyka pod kątem chorób cywilizacyjnych. Muszą "tylko" zdobyć 5 mln złotych.

Jak mówi Leszek Czarnobaj, wicemarszałek województwa pomorskiego odpowiedzialny za opiekę zdrowotną, pieniądze trzeba zdobyć. Pomorze zajmuje bowiem niechlubne, czołowe miejsce w Polsce pod względem liczby zachorowań na nowotwory i choroby układu krążenia.

Zadymiona grupa ryzyka

Pilotażowy program już jest realizowany. Dzięki zaangażowaniu zespołu z Kliniki Torakochirurgii GUMed, kierowanej przez prof. Witolda Rzymana, udało się w 2009 roku zdobyć milion euro, m.in. z tzw. funduszy norweskich, na Pilotażowy Program Badań Przesiewowych Raka Płuca, badania profilaktyczne, które zmniejszą liczbę zachorowań na raka płuc, a także śmiertelność z powodu tej choroby.

Programem tym, który ma trwać do 2011 r., objęto osoby między 50. a 75. rokiem życia, palące ponad paczkę papierosów dziennie przez cały rok lub pracujące przy azbeście i obciążone genetycznie ryzykiem zachorowania na nowotwory.

Dotychczas przeprowadzono ok. 8 tys. badań, którym poddało się ponad 4 tysiące palaczy. U ok. 50 udało się wykryć raka płuc we wczesnym, pozwalającym na wyleczenie choroby, stadium - informuje Dziennik Bałtycki.

Jak twierdzi prof. Rzyman, do grupy ryzyka, związanego z wieloletnim paleniem papierosów, narażonych na raka płuc i dodatkowe choroby cywilizacyjne należy ok. 200 tysięcy Pomorzan.

Jeśli uda się zdobyć pieniądze na kolejny program lokalny, to pojawi się szansa na przebadanie dodatkowo 15 tysięcy osób przez najbliższe 5 lat.

Co jest tańsze?

W e d ług doktora Tomasza Zdrojewskiego z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, który jest inicjatorem lokalnego programu Zdrowie dla Pomorzan, jest to pierwsza nie tylko w Polsce, ale i na świecie próba kompleksowego przebadania osób narażonych na choroby cywilizacyjne. Gdańskim projektem kontroli palaczy interesują się m.in. Amerykanie.

Pomysł popiera dr Jerzy Karpiński, lekarz wojewódzki, który mówi, że to ma sens także z powodów ekonomicznych. Leczenie powikłań po zawale czy udarze mózgu jest dziesięciokrotnie droższe niż profilaktyka.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH