Od kilku miesięcy trwa środowiskowa dyskusja o potrzebie nowelizacji obowiązującej od 1 stycznia 2007 roku Ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym. W lutym br. władze Polskiego Towarzystwa Medycyny Ratunkowej - organizacji mającej decydującą rolę opiniotwórczą w zakresie kształtowania prawnych rozwiązań dotyczących funkcjonowania systemu ratownictwa - przedstawiły 10 zastrzeżeń do tej ustawy. Zastrzeżenia te będą brane pod uwagę przez zespół powołany do prac nad poprawianiem naszego "ratunkowego" prawa.

Jak przekonywał profesor Juliusz Jakubaszko, prezes Towarzystwa, ustawowy zapis wyznaczający dopiero 2020 rok jako graniczny termin, do którego lekarze pracujący w systemie będą zobowiązani posiadać specjalizację z medycyny ratunkowej, jest przyjęty nazbyt asekuracyjnie.
- W karetkach systemu i w szpitalnych oddziałach ratunkowych nadal przez długie lata będą pracować lekarze innych specjalizacji, traktujący to miejsce pracy jako dodatkowe zajęcie. Tymczasem od nich oczekuje się przecież prowadzenia zaawansowanych procedur medycyny ratunkowej, które są możliwe do opanowania tylko poprzez częstą powtarzalność i wymagają posiadania głębokiej specjalistycznej wiedzy - przekonuje profesor.

Szybciej ku specjalizacji

To, co dla jednych jest mankamentem ustawy, dla innych stanowi jej plus... Wspomniany zapis był dyktowany opiniami dyrektorów pogotowia ratunkowego. Przekonywali, że w ich instytucji pracują doświadczeni lekarze, którzy zjedli zęby na udzielaniu pomocy w stanach nagłych - to po pierwsze, a po drugie - nie można wymagać od nich, aby robili specjalizację z medycyny ratunkowej, którą ukończą na kilka-kilkanaście lat przed odejściem na emeryturę.
Zwolennicy przesunięcia terminu, od którego lekarze systemu mieliby obowiązek podejmowania specjalizacji z medycyny ratunkowej, odpowiadają, że wobec części z nich można zastosować szybszą ścieżkę dochodzenia do specjalizacji, przyjmując właśnie doświadczenie jako jedno z kryteriów.
- Mnie posądza się o idealizm, a ja uważam, że wyznaczanie ponad 10-letniego terminu dostosowawczego dla lekarzy dziedzin pokrewnych, którzy zamierzają pracować w systemie, to nic innego, jak odsuwanie problemu w czasie - twierdzi profesor Jakubaszko.
Faktycznie, wynikiem takiego sformułowania wymagań stał się widoczny brak motywacji u lekarzy do podejmowania decyzji o specjalizowaniu się w dziedzinie medycyny ratunkowej. To jeden z powodów, ale wart rozważenia, skoro niemal wszyscy konsultanci wojewódzcy informują o niewykorzystanych miejscach rezydenckich i specjalizacyjnych. Towarzystwo Medycyny Ratunkowej chce, aby termin dostosowawczy dla lekarzy zatrudnionych w systemie był znacznie krótszy. W propozycjach zmian ustawowych pada nawet data: 31 grudnia 2011 roku.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH