Podwójne CV Pierwszy z lewej to Wojciech, a drugi - Marek. Specjaliści chirurgii ogólnej i klatki piersiowej. Autorzy pierwszej na polskim rynku medycznym publikacji poświęconej problematyce urazów klatki piersiowej, będących jedną z najczęstszych przyczyn zgonów i kalectwa w Polsce ("Tępy uraz klatki piersiowej").

Gdy tylko to możliwe, pracują razem (Marek Rokicki jest dodatkowo wojewódzkim konsultantem). Doktorat robili tego samego dnia, mają takie same specjalności. Ożenili się z lekarkami. Marek ma syna Marka, a Wojciech - Wojciecha. Synowie profesorów również są lekarzami.
Marek o Wojtku mówi, że jest bardziej od niego wytrwały. Natomiast Wojciech przyznaje, że przydałaby mu się delikatność brata.
Zwolennicy dyscypliny. Ostatni raz mieli z nią kłopoty w 1963 r., gdy w X klasie z zamiłowania do chemii...
wysadzili klozet w szkolnej toalecie, za co zostali zawieszeni w prawach uczniach na trzy dni.
Gdy stoją obok siebie, wysiliwszy się, można odróżnić jednego od drugiego.
Gorzej, gdy przed oczyma jawi się tylko jeden z nich. Lata mijają... Czas, inny tryb życia, inne przyzwyczajenia nieco zmieniają twarze. One lat temu naście były jak kropla w kroplę. Dziś, choć różnice są dostrzegalne, to nie są na tyle duże, by widząc solo jednego z profesorów Rokickich wiedzieć na sto procent, który to: kierownik, czy jego zastępca? Nawet wśród bliźniaków, któryś jest ciut, ciut starszy. Rzecz jednak w tym, że Rokiccy mają się za idealnych równolatków...
- Nie wiemy, który z nas jest starszy.
Urodziliśmy się w 1947 r. na Ziemiach Odzyskanych przez cesarskie cięcie.
Takie to były czasy, że radziecki chirurg nazwiskiem Pietrusiński nie wpisywał, czy pierwszy świat zobaczył Wojciech czy Marek - wyjawia prof. Wojciech Rokicki.
A brat dodaje: - I dlatego nikt z nas nie jest nad drugim przez to, że się wcześniej urodził! Kiedy bracia Rokiccy chodzili w takich samych krótkich spodenkach, w takich samych koszulkach (bo jakżeby inaczej ubierać takich samych?), to nie chcieli być ani żołnierzami, ani strażakami, o czym marzyć zwykli chłopcy w wieku szczenięcym.
- Od początku i ja, i brat chcieliśmy być lekarzami! - stanowczo podkreśla prof.
Wojciech. - To dlatego, że od małego, jak to się mówi, interesowała nas biologia, botanika i chemia. Poza tym na to wszystko miało wpływ... harcerstwo.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH