PO krytykuje projekt ustawy bioetycznej przygotowanej pod przewodnictwem posła PO - Jarosława Gowina

Donald Tusk oświadczył, że jest zwolennikiem tzw. testamentu życia. Minister zdrowia Ewa Kopacz w tej mierze różni się poglądami od premiera. A Jarosław Gowin, który przewodniczył zespołowi pracującemu nad projektem ustawy bioetycznej, od 16 grudnia ub.r. nie szefuje mu już. Wówczas to członkowie klubu parlamentarnego PO zapoznawszy się z efektem prac zespołu, totalnie skrytykowali projekt ustawy, jak i jego głównego autora.
Można było wcześniej przewidzieć, że ustawa bioetyczna (której najczęściej omawianym elementem jest kodyfikacja zapłodnień in vitro) doprowadzi do zgrzytów w samej PO.
Jarosław Gowin postrzegany jest w Platformie za czołowego reprezentanta opcji "popisowskiej", której najbliżej do konserwatywnych, tradycyjnych wartości.
Projekt Gowina, będący w części zgodny z linią światopoglądową Kościoła, nie mógłby być firmowany przez PO z przyczyn również ideowych. W efekcie stanęło na tym, że KP PO powołał 10-osobowy zespół "do dalszych prac nad projektem ustawy bioetycznej" .

Zapomniał o konkubinatach

Co się nie podobało w projekcie Gowina jego partyjnym koleżankom i kolegom? Jarosław Gowin po 2,5-godzinnym posiedzeniu klubu powiedział, że najbardziej dla nich kontrowersyjnym zapisem w projekcie ustawy był zakaz dostępu do metody zapłodnienia in vitro dla osób obciążonych dziedzicznymi chorobami genetycznymi.
Projekt Gowina stanowił, że do zapłodnień in vitro będzie dopuszczana para małżeńska, u której stwierdzono brak skuteczności w leczeniu bezpłodności.
Nie byłyby kwalifikowane kobiety, które ukończyły 40. rok życia; w szczególnie uzasadnionych wypadkach od warunku tego będzie można odstąpić, jeżeli kobieta nie ukończyła 45. roku życia i nie sprzeciwia się to dobru dziecka.
W opinii Elżbiety Radziszewskiej, pełnomocnika rządu ds. równego traktowania kobiet i mężczyzn, zapis grozi tym, że "dostęp do zabiegów in vitro będą miały pary heteroseksualne o stabilnym okresie wspólnego bycia razem, aby dać dziecku gwarancję dobrego rozwoju" .

Zarodki nie na zapas

Zespół Gowina postawił w projekcie zakaz tworzenia zarodków nadliczbowych oraz ich mrożenia. W PO nie ma dla niego akceptacji. Argument? Do in vitro trzeba zarodków "na zapas". Wynika to z tego, że ta metoda leczenia bezpłodności ma 30% skuteczności. Zachodzi więc potrzeba powtarzania zabiegu. Gdyby zakaz wszedł w życie, nie byłoby praktycznie in vitro.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH