Tarnowski Zespół Przychodni Specjalistycznych jest przykładem potwierdzającym, że systemowa informatyzacja to w istocie nie jest wydatek, ale inwestycja

Sprzedawcy oprogramowania i hardware oferują naszej branży medycznej niemal wszystko, co obecnie najlepsze w świecie.
Niestety, polski klient - szczególnie, gdy jest to publiczna placówka służby zdrowia - zawsze chciałby, ale nie zawsze może... I jak nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo, że chodzi o pieniądze.
A dokładniej, ich niedostatek.
Ameryki w tej mierze nie trzeba odkrywać.
W Tarnowie - w Zespole Przychodni Specjalistycznych SP ZOZ - Amerykę w pewnym sensie już mają.
- Zainwestowaliśmy i dalej inwestujemy w informatyzację placówki. U nas recept nie wypisuje się już ręcznie - Artur Asztabski, dyrektor tarnowskiego ZPS ZOZ nie ukrywa satysfakcji.
Kilka lat temu w USA problem z odczytywaniem wypisywanych ręcznie recept rozwiązano w prosty sposób: lekarzom sprezentowano pół miliona palmtopów PDA (Personal Digital Assistant). W Polsce na taki prezent trzeba będzie jeszcze długo poczekać. Skoro nie za darmo, to skąd brać? W finansowaniu informatyzacji naszych placówek najpopularniejsze są: zakupy z samorządowej lub własnej kasy, z funduszy UE oraz z europejskich środków pozaunijnych.

Małymi krokami

- Fundusze zewnętrzne kojarzą się dziś przede wszystkim z funduszami unijnymi, funduszami norweskimi i celowanymi funduszami na działalność rozwojową i naukową w ramach europejskich programów ramowych. Pieniędzy do podziału jest całkiem sporo, ale szanse przyznania nie są oczywiste. Trudno więc opierać plany budowy systemu informatycznego na grze szans - uważa Marek Wesołowski, prezes firmy UHC.
Tarnowskiej placówce nie sprzyjało szczęście w aplikowaniu o środki unijne, m.in. na informatyzację. Wniosek spełnił wszystkie wymagania, tylko... zabrakło pieniędzy. Dyrektor Asztabski musiał więc dążyć do celu w inny sposób.
- Nie jesteśmy szpitalem, więc nie było szans, by w 2002 r. wejść do grupy trzystu, którą informatyzowano z 10 mln dolarów pożyczki od Banku Światowego.
Na zaciąganie kredytu w krajowym banku, gdyby go nam przyznano, nie było nas stać. Ponieważ nie byliśmy zadłużeni, to w 2005 r. dotacja budżetowa - 450 tys. zł - zasiliła wydatnie konto placówki.
Inwestycję mogliśmy więc zrobić za swoje - tłumaczy Asztabski.
Nasz rozmówca uważa, że inwestowanie w informatyzację nie jest modą, ale koniecznością: - Proces był rozłożony na etapy, by dostosować go do naszych możliwości. Nie mogliśmy przecież zamknąć Zespołu tylko dlatego, że budowana jest sieć informatyczna.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH