Dr Adam Domanasiewicz relacjonuje dla Rynku Zdrowia: - W Sierra Leone lekarze nie pracują po południu...

Przypomnijmy: w poprzednim numerze RZ zamieściliśmy reportaż o włosko-polskiej misji medycznej w Sierra Leone. Trzyosobowy zespół ze Szpitala św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy pracował przez trzy tygodnie w Makeni, niosąc pomoc miejscowym pacjentom. Dr Adam Domanasiewicz - jeden z najlepszych w Polsce specjalistów od allotransplantacji tkanek złożonych, Katarzyna Ambroziak - anestezjolog, oraz Maria Pawlus - pielęgniarka instrumentariuszka, tworzyli piątą ekipę medyczną wysłaną do kraju słynnego z racji tzw. krwawych diamentów przez włoską fundację charytatywną Don Carlo Gnocchi.
W tym wydaniu Rynku Zdrowia dr Adam Domanasiewicz dzieli się wrażeniami z misji.

Inne normy

Ta misja pod każdym względem była przygodą medyczną. Szereg trudności do przezwyciężenia, a czasem nie do przezwyciężenia. Braki w dostawach prądu, granice kulturowe, religijne...
Słowem, wszystko to, co jest tak dalekie od tego, czym dysponujemy w Europie, do czego jesteśmy przyzwyczajeni - już to wywoływało ogromne problemy natury medycznej uniemożliwiające skuteczne działanie. Nam to przeszkadza, a mieszkańcom Sierra Leone nie.
To z tej przyczyny, że oni najzwyczajniej nie znają innego życia od tego, jakie prowadzą. Dla nich jest normalne, że człowiek musi umrzeć i taki stan traktują jako dopust boży. W Sierra Leone ludzie są fatalistami. To, co dla nas jest jakąś klęską, dla nich jest normą.

Badanie w świetle komórki

Szpital św. Ducha w Makeni, w którym pracowaliśmy, jak na tamte warunki jest nieźle wyposażony. Porównałbym go do przeciętnego polskiego szpitala sprzed 20, a nawet 30 lat. Z jednym wyjątkiem: warunki sanitarno-epidemiologiczne są dużo gorsze od tych, jakie były u nas ćwierć wieku temu! Owszem, tamtejsi lekarze starają się ten stan zmienić, ale z marnym skutkiem. Na przykład: nie istnieje coś takiego, jak utylizacja odpadów szpitalnych. W Sierra Leone po prostu wyrzuca się je za szpitalny budynek, podpala i to właśnie nazywają tam utylizacją. Wcześniej jednak ludzie przychodzą na taki śmietnik, wygrzebują z niego to, co im by się przydało...
Albo pralnia - za szpitalem jest studnia, a obok - na betonie - pierze się. Nieopodal wszystko to się suszy. W pobliżu jest śmietnik z odpadkami. Rodziny donoszą pacjentom jedzenie. Szpital serwuje posiłki, przeważnie ryż z rybą.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH