Rozmowa z Elżbietą Buczkowską, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych

Pielęgniarki kontraktowe nie żartowały i rzeczywiście poszły do Trybunału Konstytucyjnego poskarżyć się na zapis ustawy, który zmusi je do przejścia na etaty. Czy mamy otwarty konflikt w środowisku?

- Ja bym tego absolutnie nie nazwała konfliktem, raczej problemem. Nadal uważamy, że zapis niedopuszczający praktyk pielęgniarek i położnych w oparciu o umowę cywilno-prawną ma sens. Naczelna Rada od dawna wskazywała ministrowi zdrowia niebezpieczeństwa, jakie wynikają z kontraktowania świadczeń pielęgniarskich w szpitalach.
Dyrektorzy zadłużonych szpitali idą na łatwiznę, przerzucają koszty pracy na samych pracowników, nie przestrzegają norm zatrudnienia i warunków pracy.
Zastrzeżenia zgłaszałyśmy mając już przykłady zmusznia pielęgniarek czy położnych do zwalniania się z pracy i na drugi dzień przyjmowania ich na umowy cywilno- -prawne. W ten sposób panie pozbywają się wszystkich przywilejów wynikających z Kodeksu pracy.

- Pielęgniarki kontraktowe myślą inaczej. Zaczęły lepiej zarabiać. Jak by nie liczyć - zyskały...

- Pielęgniarka, która do tej pory pracując zmianowo, także w niedziele i święta, zarabiała brutto 1 200-2 100 zł. Na rękę miała rzeczywiście około 1 000 zł. Teraz zarabia więcej, ale przy okazji dyrektor ma same oszczędności. Pozbywa się płacenia za urlopy, szkolenia, w gestii pielęgniarki jest znajdowanie zastępstwa.

- Panie na to się nie skarżą.

- Niektóre się skarżą, ale po cichu, bo boją się utraty pracy. Te, które są zadowolone, rozumiem. Od niepamiętnych czasów dostały wreszcie większe pieniądze. Dyrektor im powiedział: "Będzie pań mniej, ale możecie więcej zarabiać". Panie są zadowolone, a dyrektor nie tylko ma mniejsze koszty, ale i pozbywa się problemu wypowiedzeń, bo umowę cywilną łatwo jest zerwać. Te panie nie zastanawiają się, co będą robiły później, dla nich ważne jest to, co teraz. A teraz wreszcie zaczęły zarabiać przyzwoite pieniądze.
Dla nas, w tej chwili zasadniczym kryterium powinna być dbałość o stan pielęgniarski i bezpieczeństwo pacjenta. Nie może być tak, że panie na etatach pracują pod groźbą, że za chwilę dyrektor w ramach oszczędności zwolni połowę z nich z dnia na dzień. I nie może być tak, że na oddziale w szpitalu są dwie-trzy pielęgniarki opiekujące się 60 pacjentami na "dyżurce", bo to się kiedyś źle skończy, a odpowiedzialności nikt z nas nie zdejmie.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH