Obecny system innowacji opiera się na ochronie własności intelektualnej, dającej czasowy monopol na wynalazek jego twórcy. Czy to się zmieni?

WHO i inne organizacje od lat zastanawiają się, jak przyspieszyć innowację i upowszechnić dostęp do niej ogółowi ludzkości. - Chodzi o tworzenie nowych terapii i metod leczenia chorób, które rozwijają się endemicznie w najbiedniejszych krajach świata, a nie są atrakcyjne biznesowo dla przemysłu farmaceutycznego - wyjaśnia Maciej Gajewski, dyrektor ds. polityki zdrowotnej firmy MSD.
Pomysł ogłoszony jesienią 2007 r. w Genewie, aby prowadzić badania nad nowymi lekami w domenie publicznej i za publiczne pieniądze, nie jest ani nowy, ani jednoznacznie oceniany.
W tym artykule nie odnosimy się jednak do pomysłu promującego model otwarty, nie oparty w ogóle na patentach, na wzór wolnego oprogramowania Linux.
Chociaż, jak się okazuje, to rozwiązanie już znalazło zwolennika w osobie ubiegającego się o nominację na prezydenta USA kandydata demokratów, Johna Edwardsa. Zapowiada on finansową gratyfikację dla wynalazcy nowoczesnego leku, pozbawiając go w zamian patentu.

W gąszczu

Obecny system innowacji opiera się na ochronie własności intelektualnej, dającej czasowy monopol na wynalazek jego twórcy. Przyznanie patentu oznacza więc prawo wyłączności na korzystanie z wynalazku i czerpania zysków. Ta obietnica korzyści stymuluje postęp i jest bodźcem do innowacji. - Utrzymanie praw własności intelektualnej jest konieczne, ponieważ gwarantuje m.in. odzyskanie inwestycji i zysk. Można dyskutować nad nowymi, innymi zabezpieczeniami. Tylko powinny być one lepsze, a takich do tej pory nie wymyślono - uważa prof. Tomasz Twardowski, kierownik Pracowni Biosyntezy Białka z Instytutu Chemii Bioorganicznej PAN w Poznaniu.
Zdaniem części członków WHO, przy obecnym modelu rynku innowacja jest niewystarczająca, zatem rozwój nowatorskich rozwiązań może przyspieszyć oddanie tej sfery publicznym dysponentom. Zdania co do skuteczności tego rozwiązania są podzielone. Przedstawiciele branży farmaceutycznej punktują zagrożenia.
Po pierwsze, jest coraz mniej nieprzebadanych substancji chemicznych, więc o odkrycie naprawdę przełomowych leków jest niezwykle trudno.
Co prawda liczba patentów i zgłoszeń patentowych rośnie ponad miarę w ostatniej dekadzie, mówi się wręcz o erze pro-patentowej, ale nie jest to efektem większej innowacyjności. Patentuje się wszystko ze względu na konkurencję. W efekcie lek może mieć nawet 1000 patentów.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH