W Polsce szpiczak mnogi jest zbyt późno wykrywany, choć na początek wystarczy przeprowadzić banalne badanie OB

Jak szacują specjaliści, w 2006 roku u około tysiąca Polaków zostanie wykryty rzadki nowotwór: szpiczak mnogi. To rak układu krwiotwórczego, który atakuje 1% osób chorujących na nowotwory.
Ponieważ do dzisiaj - mimo postępu w medycynie - szpiczak pozostaje niemożliwy do pełnego wyleczenia, bardzo istotne znaczenie dla rokowania i czasu przeżycia ma stadium, w jakim zostanie on zdiagnozowany u pacjenta.
Zdaniem profesor Anny Dmoszyńskiej, kierownik Katedry i Kliniki Hematoonkologii i Transplantacji Szpiku Akademii Medycznej w Lublinie i przewodniczącej Polskiej Grupy Szpiczakowej afiliowanej przy Polskim Towarzystwie Hematologów i Transfuzjologów, do polskich ośrodków hematologicznych trafiają przede wszystkim chorzy już w III stadium zaawansowania.
- Taka sytuacja dotyczy, jak sądzę, około 80% naszych pacjentów chorujących na szpiczaka - zaznacza prof. Anna Dmoszyńska.
- Mamy już wtedy do czynienia z rozwiniętymi zmianami narządowymi i zmianami destrukcyjnymi w kościach.
Według aktualnych doniesień w pismach medycznych, na Zachodzie więcej pacjentów niż w Polsce jest zdiagnozowanych już w I i II stadium rozwoju szpiczaka.

To nie "korzonki"

Rozwój szpiczaka można w istotnym stopniu opóźnić, jeśli leczenie zostanie podjęte dostatecznie wcześnie. Niestety, najczęściej tak nie jest, głównie dlatego, że szpiczak to nowotwór, który doskonale się maskuje, dając objawy charakterystyczne dla wielu innych chorób. Mogą to być bóle korzonkowe, kłopoty z nerkami, organizm nie radzi sobie z nawracającymi infekcjami, zaskakująco łatwo dochodzi do złamań kości. Bywa, że chorzy, niezadowoleni ze skuteczności leczenia, odwiedzają kolejno lekarza rodzinnego, masażystę, ortopedę, nefrologa, neurologa, reumatologa, a nawet kręglarza.
Uzasadnione podejrzenie, iż u chorego rozwija się szpiczak, może nasunąć zdumiewająco wysoki, bo aż trzycyfrowy wynik badania OB. To banalne badanie trzeba jednak najpierw zlecić albo zasugerować pacjentowi jego wykonanie na własny koszt...
W ocenie hematologów, do których trafiają chorzy na szpiczaka, nim zostaną oni prawidłowo zdiagnozowani, nierzadko tracą nawet 2 lata. Jak jednak podkreśla prof. Anna Dmoszyńska, w jej przekonaniu rośnie wiedza lekarzy dotycząca zagrożenia tym nowotworem. Można więc mieć nadzieję, że u pacjentów regularnie korzystających z porad, nawet w podstawowej opiece zdrowotnej, częściej uda się wykryć chorobę w mniej zaawansowanych stadiach.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH