Ustawowo jestem odpowiedzialny za system opieki zdrowotnej na Dolnym Śląsku, ale nie mam bezpośredniego wpływu na działalność szpitali, które podlegają innym organom założycielskim. Mogę namawiać i prosić - mówił wicemarszałek Marek Moszczyński podczas konferencji Rynku Zdrowia poświęconej organizacji lecznictwa w woj. dolnośląskim (5 grudnia 2007 r., Wrocław - patrz ramka), tłumacząc przyczyny zbyt powolnej restrukturyzacji szpitali w regionie.

Według marszałka Moszczyńskiego, szpitali powinno być mniej. Statystycznie licząc, 70 istniejących w województwie szpitali wykorzystuje tylko połowę swojego potencjału, bo pieniądze z NFZ trafiają do zbyt wielu lecznic. Administrowanie tym rozproszonym majątkiem pochłania zbyt wiele złotówek, które zamiast na zarządzanie powinny być wydane na leczenie.
- Myślę, że konieczna jest zmiana liczby podmiotów finansowanych przez NFZ. Dochodzi jednak do sytuacji, w której my staramy się ograniczać liczbę szpitali i przeprowadzać oddziały, żeby poprawić finansowanie, a równolegle w sposób niekontrolowany podmioty niezależne otwierają szpitale - mówił wicemarszałek Moszczyński. Pytany, czy szpitale niepubliczne są "złe", odpowiedział, że tak nie uważa, ale, jego zdaniem, powstawanie nowych lecznic w regionie powinno być koordynowane, bo inaczej kontraktowe pieniądze z NFZ rozpływają się na zbyt wiele podmiotów.

Likwidujmy z głową

Profesor Krzysztof Simon, prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych, przypomniał jednak, że likwidacje szpitalnych oddziałów powinny być przemyślane: - Zlikwidowano oddział zakaźny w Legnicy i nie miałem na to najmniejszego wpływu jako konsultant. Pacjenci z biegunkami z tego regionu jadą nawet 150 kilometrów do Wrocławia. To jest zupełny absurd.
Ponieważ tylko połowa łóżek w regionie znajduje się w szpitalach innych niż marszałkowskie, trudno zadbać o ich właściwą strukturę. Zwracał na to uwagę m.in. profesor Ryszard Andrzejak, rektor Akademii Medycznej we Wrocławiu:
- To jest karygodne, żeby we Wrocławiu brakowało łóżek internistycznych przy ich ewidentnym nadmiarze w szpitalach terenowych. Musimy odsyłać pacjentów do Oławy, Oleśnicy.
Według eksperta rynku medycznego Wojciecha Misińskiego, niektóre szpitale w województwie dolnośląskim stały się kosztownymi "zabawkami dla radnych, dostarczającymi dumy i radości z możliwości tworzenia nowych miejsc pracy". I on uważa, że część tych placówek działa nadal, mimo zadłużenia, gdyż pełnią one funkcje socjalne dla personelu w tych powiatach, gdzie SP ZOZ-y są jednym z największych pracodawców.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH