Plan B, czyli bojaźń

Byliśmy w Tarnowskich Górach, aby przekonać się, jak w tym mieście postrzegany jest rządowy program "Ratujemy polskie szpitale"

Terapia miała być prosta i skuteczna. Władza skonstruowała ustawę zakładającą obligatoryjne przekształcenie SPZOZ-ów w spółki prawa handlowego. Sejm ją nawet przyjął, ale, na nieszczęście dla zwolenników takiego rozwiązania (a na szczęście dla nieprzekonanych do tegoż), prezydent Rzeczypospolitej zawetował ową ustawę. Rządzącym nie udało się stworzyć w parlamencie większości zdolnej odrzucić prezydenckie weto. I w ten sposób wspomniana obligatoryjność przeszła do historii. Tak zrodził się program "Ratujemy polskie szpitale", zwany potocznie planem B.

Przypomnijmy, z grubsza rzecz biorąc, na czym on się zasadza. Zacytujmy w całości informację z 29 kwietnia 2009 r., to jest z dnia, w którym ów program wszedł w życie: "Samorządy, które zdecydują się na przekształcenie szpitali w spółki prawa handlowego, mogą ubiegać się o pomoc finansową z budżetu państwa. Rusza rządowy program "Ratujemy polskie szpitale", który ma obowiązywać w latach 2009-2011.

Program ma zachęcać samorządy do powołania spółek kapitałowych, w miejsce dotychczasowych Samodzielnych Publicznych Zespołów Opieki Zdrowotnej. Rząd przekonuje, że rezygnacja z dotychczasowej formy prawnej pozwoli samorządom na lepsze zarządzanie szpitalami oraz poprawi ich organizację i finansowanie.

Pomoc otrzymają samorządy, które przygotują i przyjmą plan restrukturyzacji, powołają spółkę kapitałową, przedstawią biznesplan oraz propozycję spłaty zobowiązań. Samorządy muszą także uzyskać pozytywne oceny Narodowego Funduszu Zdrowia i Banku Gospodarstwa Krajowego oraz akceptację wojewody. Przekazanie pieniędzy na restrukturyzację odbywać się będzie na podstawie umów zawartych między rządem a samorządem terytorialnym".

Rzeczywistość pokazała, że przez kilka miesięcy samorządy nie paliły się do korzystania z dobrodziejstw tego alternatywnego rozwiązania. Fala wniosków ruszyła, w liczbie ponad 20, dopiero w grudniu 2009 r. (piszemy o tym na str. 24-25). Jeśli lokalni włodarze przestali się obawiać nowego, to czy taki optymizm podzielają zatrudnieni w placówkach mających w niedalekiej przyszłości działać w oparciu o kodeks handlowy?

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH