Pilotaż zaniechania
- Daniel Kuropaś
- 16-12-2011 14:15
To miał być jeden z dwóch szpitali klinicznych wytypowanych przez resort zdrowia do pilotażowego przekształcenia w spółkę. - Wydaje się, że obecnie jednak nie ma woli przekształcenia ze strony naszego właściciela, czyli Skarbu Państwa - ocenia prof. Janusz Moryś, rektor Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, organu założycielskiego Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku.
UCK dopiero stabilizuje swoje finanse, zmagając się z 250-milionowym zadłużeniem i wdrażając program restrukturyzacji.
- Nasze długi przekształciliśmy w zobowiązania długoterminowe dzięki pożyczce z Agencji Rozwoju Przemysłu (po ostatniej transzy będzie to ponad 125 mln zł), za pomocą której spłaciliśmy większość naszych wierzycieli - wyjaśnia Ewa Książek- Bator, dyrektor naczelna UCK.
Nie rozwiązało to oczywiście kompleksowo kwestii zadłużenia, ponieważ w istocie drogi dług zastąpiono jedynie tańszym i z dłuższym terminem spłaty, ale daje to niezbędny czas wytchnienia placówce (pożyczkę udzielono na 5 lat) i konkretne korzyści finansowe. - Nie obciążają nas już koszty dodatkowe, które musieliśmy płacić w związku z zajęciami komorniczymi. A były to ogromne kwoty, sięgające rocznie 20 mln zł - wylicza dyrektor Książek -Bator.
Obecnie (20 listopada br.) zobowiązań wymagalnych jest 26 mln zł. - Jesteśmy dużym szpitalem, więc co miesiąc tych zobowiązań jest mniej więcej na poziomie dwudziestu kilku mln zł. Jak na razie udaje nam się regularnie spłacać bieżące zobowiązania - wyjaśnia dyrektor szpitala.
Działania naprawczeWarunkiem pożyczenia pieniędzy z ARP było przyjęcie przez szpital i realizacja programu restrukturyzacji.
Co się na niego składa?
Po pierwsze optymalizacja zatrudnienia.
Szpital systematycznie zmniejsza liczbę osób zatrudnionych (częściowo w sposób naturalny, pracownicy odchodzą na emeryturę i nie zatrudnia się nowych), dużą część swoich pracowników przekazał do firm zewnętrznych wykonujących usługi na rzecz szpitala.
- To była dość duża operacja, objęła ponad 400 osób. Przekazaliśmy w outsourcing usługi związane ze sprzątaniem, żywieniem, pralnią szpitalną, z transportem wewnętrznym i zewnętrznym, z wszystkimi prostymi czynnościami - informuje dyrektor UCK.
Szpital musi też zmniejszyć docelowo liczbę łóżek do 999, zgodnie z umową z Ministerstwem Zdrowia, a zatem musi zlikwidować jeszcze około 140 łóżek. - Ale podchodzimy do tego rozsądnie, bo jeśli znacznie zmniejszymy ich liczbę, to ograniczymy też kontrakt i możliwości zarobkowe szpitala - podkreśla prof. Janusz Moryś.
Poza tym szpital przechodzi na umowy cywilnoprawne bądź zadaniowe z pracownikami w poszczególnych jednostkach. Lekarze musieli też podpisać aneksy do umów o zakazie konkurencji.
Zmiany strukturalne- Systematycznie łączymy kliniki, zwiększając ich operatywność, zmniejszając koszty stałe poszczególnych jednostek. W tej chwili przygotowujemy się do kolejnych połączeń w większe jednostki organizacyjne - zapowiada rektor GUMed.
Dwie decyzje zostały podjęte już przez właściciela Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego: połączenie kliniki pulmonologii i alergologii oraz kliniki otolaryngologii z oddziałem chirurgii szczękowo-twarzowej.
Kolejna istotna kwestia to optymalizacja wszystkich możliwych kosztów leczenia poprzez wzmożony nadzór nad wydatkami na leki, materiały medyczne, inwestycje. - Udało się osiągnąć również optymalizację rozliczeń z NFZ, dzięki czemu w tej chwili można powiedzieć, że zjawisko niewykonania kontraktu praktycznie nie istnieje - podkreśla dr Tadeusz Jędrzejczyk, zastępca dyrektora naczelnego ds. lecznictwa w UCK.
Za niski kontraktZa to problem z nieopłaconymi nadwykonaniami jest bardzo realny i dotkliwy.
- Mamy nierozliczone świadczenia za rok 2010 w wysokości około 40 mln zł oraz 30 mln zł już w tym roku. NFZ zaproponował tylko jedną trzecią stawki za ubiegłoroczne nadwykonania, więc rozstrzygnie to sąd. W związku z tym została podjęta decyzja o wstrzymaniu praktycznie wszystkich przyjęć planowych - tych, które mogą poczekać do przyszłego roku - mówi Tadeusz Jędrzejczyk.
- Poziom nadwykonań jest taki, że co roku w okolicach września-października kończy się nam kontrakt - przyznaje dyrektor Ewa Książek-Bator.
W tym roku wykonanie kontraktu przyśpieszyła dodatkowo planowana przeprowadzka niektórych klinik zabiegowych do nowoczesnego Centrum Medycyny Inwazyjnej.
Budowa i wyposażanie nowego obiektu, należącego do Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, trwała trzy lata, zakończyła się we wrześniu 2011 r. i kosztowała w sumie około 450 mln zł (finansowana z budżetu państwa).
Co z planowanym przekształceniem?Według przedstawiciela organu założycielskiego, zasadniczy problem polega na tym, że nie wiadomo obecnie, jakie jest stanowisko rządu i nowego ministra zdrowia do kwestii przekształcenia szpitali klinicznych.
- Premier Tusk wspomniał nawet podczas przemówienia na otwarciu Centrum Medycyny Inwazyjnej, że nie wyobraża sobie, aby szpitale kliniczne były placówkami niepublicznymi.
W takiej sytuacji, kiedy nie ma zgody właściciela, nie możemy wykonać żadnego ruchu - mówi rektor GUMed.
Sytuacja jest patowa także z tego względu, że warunkiem, aby się poważnie przymierzyć do przekształcenia, są odpowiednie zapisy prawne, czyli rozporządzenia do nowej ustawy o działalności leczniczej.
- Czekamy w tej chwili na rozporządzenia do ustawy, w których musi się znaleźć informacja, jaka jest rola szpitali klinicznych. Albo na osobną ustawę o szpitalach klinicznych, która określi ich sposób przekształcenia w inny sposób niż szpitali samorządowych - zapowiada dyrektor Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego.
Kto byłby właścicielem jednostki klinicznej działającej w formie spółki? - Organ założycielski się nie zmienia, w związku z tym nadal Skarb Państwa i uczelnia miałaby większość udziałów tego szpitala - mówi prof. Janusz Moryś.
Dług ciążyNawet jeśli będzie wola polityczna i podstawy prawne, pozostaje podstawowe pytanie, co dalej z 250-milionowym długiem? Na pewno nie wchodzi w rachubę, żeby ten dług przejęła uczelnia. Tym bardziej Skarb Państwa w obecnej sytuacji finansowej.
- Długu nie możemy się pozbyć, musi zostać spłacony. Ale oczekujemy pewnych rozwiązań i propozycji, bo nie jesteśmy w stanie obecnie wygenerować takich przychodów, żeby spłacić tak znaczne zadłużenie. Gdyby udało się rozłożyć spłatę na 10-15 lat, to nie zaburzałoby to czynności operacyjnej szpitala - podkreśla rektor Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.
Jego zdaniem, placówka może z tego długoterminowego zadłużenia spłacać około 30 mln zł rocznie, nie więcej.
Ale czy da się to zrobić w ramach nowego podmiotu? Dyrektor Ewa Książek-Bator podaje to w wątpliwość: - Nie da się przekształcić szpitala w ten sposób, że nowa spółka będzie spłacała zobowiązania (w tym pożyczkę z ARP). Sądzę, że na taką formułę Agencja się w ogóle nie zgodzi.
Z prostego powodu. - Dzisiaj jesteśmy podmiotem całkowicie bezpiecznym, nie ma się co oszukiwać, nie podlegamy prawu upadłościowemu, więc mimo wszystko gwarantem zaciągniętego przez nas długu potencjalnie jest Skarb Państwa - wyjaśnia dyrektor UCK.
Zyski ze spółkiOrgan założycielski i dyrekcja zakładają jednak pewne korzyści z ewentualnego przekształcenia szpitala w spółkę prawa handlowego.
- Najważniejsze, że obecnie szpital publiczny nie może zarabiać na świadczeniu usług. To nie ogranicza spółek, które mogą zaoferować pewną część usług komercyjnych po wyczerpaniu kontraktu i pobierać od potencjalnych chętnych pieniądze - podkreśla prof. Janusz Moryś.
- W ten sposób można wykorzystać potencjał i zasoby szpitala, najlepszym przykładem jest nasz PET, który pracuje raz w tygodniu, a przecież potrzeby są znacznie większe - dodaje rektor.
Czy szpital jednak dużo zyskałby na możliwości zwiększenia wykonania świadczeń poza Funduszem?
- Taką analizę mamy i wnioski są takie, że znacznych korzyści ekonomicznych nie będzie, być może 2-3% pieniędzy więcej do wygenerowania...
Choć aglomeracja trójmiejska jest spora, to poziom zamożności zbyt niski, żeby to odczuć. Poza tym jest sporo podmiotów prywatnych i konkurencja dość mocna - wylicza dr Tadeusz Jędrzejczyk. Jednak, jak ocenia dyrektor, jest to poważny argument za przekształceniem.
Brak idealnego rozwiązaniaZ kolei wadą formuły SPZOZ-u jest niejasna odpowiedzialność oraz struktura zarządcza i własnościowa.
Dlatego jest traktowany przez banki ze sporą dozą nieufności; stąd problemy z pozyskaniem kredytu na rozsądnych warunkach.
- Obecnie UCK nie posiada nic poza łóżkami i pacjentami, bo wszystko jest własnością uczelni. My dzierżawimy to na zasadzie umowy bezgotówkowej szpitalowi, ale placówka nie jest właścicielem praktycznie niczego - podkreśla prof. Janusz Moryś.
Dlatego, zdaniem rektora, spółka też nie jest idealnym rozwiązaniem, a samo przekształcenie nie stanowi panaceum na wszelkie problemy szpitala.
- Jeżeli nie będziemy mieli możliwości zaciągania kredytu pod zastaw naszych nieruchomości i spłacania go w dłuższym okresie, bo tylko taka pożyczka jest sensowna, to z długiem sobie nie poradzimy i cały czas będzie dla nas ciężarem - podsumowuje rektor Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.
UCK w liczbach- Łóżka - 1143
- Kliniki - 33
- Liczba pracowników - 3351 (w tym 1285 pielęgniarek i 987 lekarzy)
- Łączne obłożenie oddziałów - 78,6%.
- Średni okres pobytu pacjenta w szpitalu - 6,6 dnia
Zreszta co tam. Tusk nie tylko tego zaniechał