Można sobie wyobrazić sytuację, w której personel medyczny myje ręce jedynie dwa razy dziennie? Z trudem, ale można, jeśli pomyśli się o polskich szpitalach. Fakt ten wyszedł na jaw przy okazji kontroli przeprowadzonej przez Państwową Inspekcję Sanitarną (PIS) w szpitalach województwa mazowieckiego, wszystkich w kraju stacjach dializ i oddziałach położniczych, noworodkowych oraz zespołach porodowych.

Należy przy tym dodać, że była to pierwsza w historii PIS kontrola nastawiona na prewencję zakażeń szpitalnych, czyli ocenę procedur i stanu wyposażenia personelu medycznego. Oznaczało to kontrolę procesów dezynfekcji, sterylizacji, higieny rąk. Do tej pory przeprowadzano coroczne inspekcje dotyczące tylko stanu sanitarno-technicznego szpitali. Poza oczywiście kontrolami interwencyjnymi.
Ten ostatni sprawdzian też można zresztą potraktować jako swoistą interwencję wywołaną wydarzeniami, o których niedawno rozpisywały się wszystkie gazety. Jak powiedział Andrzej Wojtyła, Główny Inspektor Sanitarny, kontrola stacji dializ została przeprowadzona w związku z wystąpieniem w woj. wielkopolskim ogniska zakażeń wirusowym zapaleniem wątroby typu C.
Kontrola oddziałów noworodkowych była natomiast odzewem na sygnały o pojawiających się w różnych częściach kraju zakażeniach noworodków. Mazowsze wybrano dlatego, że skupia 15% polskich szpitali, a w każdym powiecie jest stacja sanitarno-epidemiologiczna, więc z punktu widzenia technicznego kontrola była łatwa.

My i świat

- Są szpitale, które działają znakomicie, a te, co do których mamy zastrzeżenia, nie działają tak źle, aby je zamykać ze względu na zagrożenie życia i zdrowia pacjentów - powiedział podczas konferencji prasowej Andrzej Wojtyła.
Podsumowując dalej wyniki kontroli stwierdził, że największym problemem w polskim szpitalnictwie jest przenoszenie przez personel medyczny zakażeń z pacjenta na pacjenta (patrz - wspomniane mycie rąk...). Andrzej Wojtyła zapowiedział od razu, że kolejne kontrole będą zwracały szczególną uwagę na fakt wykorzystania środków dezynfekcyjnych i należy się liczyć z konsekwencjami, gdyby sytuacja się nie poprawiła.
Równym problemowi "brudnych rąk" jest zbyt mała liczba badań mikrobiologicznych.
W polskich szpitalach wynosi ona średnio 5-20 badań rocznie na łóżko, podczas gdy średnia europejska to minimum 50 badań na łóżko. Oczywiście koreluje z tym niska wykrywalność zakażeń - w Polsce zgłaszanych jest ich ok. 1,5%, a w USA - aż 10%.
- Diagnostyka mikrobiologiczna jest zbyt rzadko stosowana w szpitalach, w związku z tym nie może być mowy o racjonalnej antybiotykoterapii. Le karze leczą na oślep, co ma swoje konsekwencje nie tylko medyczne, ale i ekonomiczne - mówiła podczas konferencji profesor Waleria Hryniewicz z Narodowego Instytutu Leków.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH