Pacjent z opaską

Szpitale będą musiały zaopatrzyć pacjentów w opaski identyfikacyjne z zakodowanymi danymi, m.in. imieniem, nazwiskiem, datą urodzenia. Taki obowiązek nakłada na lecznice art. 36 ustawy o działalności leczniczej.

W dużych placówkach to zrozumiały wymóg, w małych - niekoniecznie. - W dużym szpitalu przyjmujemy 50 tys. chorych rocznie - indywidualna identyfikacja pacjenta jest potrzebna i uzasadniona. Natomiast mam wątpliwości co do tego systemu w niewielkich szpitalach, na przykład 40-łóżkowych, w których personel zna pacjentów i wie, na co chorują - zauważa Marek Nowak, dyrektor Regionalnego Szpitala Specjalistycznego w Grudziądzu.

Wyjaśnia, że opaski z paskowym kodem, które w jego placówce już od wielu miesięcy nakłada się pacjentom na nadgarstki, mają do spełnienia ważniejsze zadanie. - Nie chodzi tylko o to, żeby w jakiś sposób znaczyć ludzi, że są u nas hospitalizowani; chodzi o ich bezpieczeństwo - twierdzi dyrektor Nowak i podaje przykład: - Wyobraźmy sobie, że chory cierpi na cukrzycę i podczas wizyty w szpitalnej kawiarence traci przytomność. W kawiarni nikt nie wie, na co choruje, z jakiego jest oddziału, jaka jest jego historia choroby itd. Nie wiadomo więc, jakiej pomocy potrzebuje, a dzięki opasce z kodem można natychmiast ustalić wprowadzone do niej dane medyczne - podkreśla Marek Nowak i zaznacza, że tego rodzaju problem łatwo rozwiązać w małym szpitalu, w którym wszyscy się znają - i to bez konieczności stosowania specjalnych opasek.

Na dobrą sprawę małe placówki mogłyby poprzestać na tradycyjnych metodach rozpoznawania pacjentów, łącznie z tą najprostszą, polegającą na wypytywaniu o nazwisko, imię i oddział.

Tradycja dobra, ale...

Od kilku lat bardzo prosty sposób identyfikacji stosowany jest w warszawskim Centrum Zdrowia Dziecka.

Pacjenci noszą opaski z wypisanymi na nich: imieniem, nazwiskiem, datą urodzenia, a także nazwą oddziału, na którym są hospitalizowani. Opaski nie są jednak kodowane.

Paweł Trzciński, rzecznik CZD, wyjaśnia, że oznaczenie pacjenta pozwala odróżnić go od przypadkowych osób na terenie szpitala: - Zdarzało się, że do lecznicy przychodziły samowolnie dzieci spoza szpitala.

Mieliśmy też przypadki, gdy np. hospitalizowane u nas dziecko samowolnie opuszczało szpital, bo chciało kupić coś w sklepie - wspomina Trzciński.

Jednak docelowo, wzorem innych państw, zarówno w dużych polskich szpitalach (a takich ciągle przybywa), jak i w małych, system indywidualnej identyfikacji pacjenta za pomocą kodów i czytników zostanie wdrożony.
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH