Wynajęcie przez szpital młodego, silnego, wyposażonego w broń ochroniarza, to poważny wydatek. A o środkach na ochronę nie ma mowy w kontrakcie z NFZ.

Jesteś lekarzem pełniącym dyżury na izbie przyjęć szpitala lub w zespole wyjazdowym pogotowia? Uważaj, bo możesz trafić na nietrzeźwego pacjenta, który zdzieli cię pięścią. Bądź też przygotowany na wyzwiska ze strony rodziny chorego. Kto wie, czy takich ostrzeżeń nie trzeba będzie wkrótce wprowadzić do regulaminów pracy personelu ochrony zdrowia. Agresja pacjentów i ich rodzin wobec lekarzy i pielęgniarek - słowna lub fizyczna - to już niemal codzienność w naszych lecznicach.
W lipcu br., w kaliskim szpitalu, lekarka w ciąży została pobita przez nietrzeźwego mężczyznę. Miał pretensję, że podana jego matce kroplówka "zbyt długo leci". W tym samym czasie lekarka zajmowała się pacjentką z zawałem. Krewki syn najpierw ubliżał, a potem uderzył panią doktor. Jak zrelacjonowała incydent regionalna prasa, kiedy do szpitala przyjechała wezwana policja, mężczyzna nic nie robiąc sobie z prawa i obecności funkcjonariuszy zapowiedział lekarce, że "powybija jej zęby".

Bokser na dyżurze

Zdarzenia rozgrywające się w szpitalnych izbach przyjęć i na oddziałach ratunkowych przypominają coraz częściej filmowy kryminał, z tą różnicą, że rzeczy dzieją się naprawdę. W maju, w Centralnej Izbie Przyjęć szpitala w Chorzowie, lekarka Urszula Sz. straciła przytomność po ciosie w twarz, jaki pięścią wymierzył jej pijany damski bokser. - Zdążyłam tylko zapytać tego pacjenta jak się nazywa, potem pochyliłam się nad nim, żeby rozpocząć badanie, przyłożyłam stetoskop i zostałam potężnie uderzona w policzek - opowiada dziennikarzowi "Rynku Zdrowia" zaatakowana pani doktor, drobna, ważąca 60 kilogramów kobieta.
Sponiewierana lekarka doznała złamania kości przedniej zatoki szczękowej i uszkodzenia nerwu szczękowego, pourazowego krwotoku z nosa i ust, naruszenia zębów. Przez trzy tygodnie przebywała na zwolnieniu lekarskim. Do dzisiaj ma zaburzenia czucia w policzku.

Jak w knajpie

- Jeśli pyta mnie pan, czy jest tak, że i na izbę przyjęć szpitali już wkroczyło takie zjawisko, jak chamstwo, to odpowiadam, że tak. I to potworne - przyznaje Maciej Hamankiewicz, przewodniczący Okręgowej Rady Lekarskiej w Katowicach. - Przerażenie ogarnia. Ludzie sądzą, że lekarzowi można powiedzieć dokładnie wszystko. Lekarki już nawet przestały się skarżyć, kiedy pacjent wyzywa je od k... czy innych panienek. Nauczyliśmy się puszczać takie wyzwiska mimo uszu. Dzisiaj lekarze w takich sytuacjach stoją na przegranej pozycji, uważają, że lepiej łykać gorzkie pigułki wulgaryzmów, jakimi częstują nas pacjenci. Chyba, że dochodzi już do tak dramatycznej sytuacji jak w Chorzowie.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH