Katarzyna Lisowska | 16-01-2017 12:31

Organizacja i finansowanie profilaktyki

Resort zdrowia podjął decyzję, by sfinansować szczepionkę przeciw pneumokokom dla wszystkich dzieci w Polsce od 2017 r. - Wymaga to podwojenia nakładów państwa na program szczepień ochronnych. To rewolucyjna zmiana - mówi wiceminister zdrowia JAROSŁAW PINKAS.

Specjaliści wskazują na kolejne szczepionki, które powinny pilnie wejść do kalendarza. Chodzi im m.in. o wirus odpowiedzialny za choroby nowotworowe. O znaczeniu szczepień mówiono podczas jednej z sesji w ramach konferencji "Zdrowie publiczne - edukacja i profilaktyka, czyli zapobieganie chorobom ma przyszłość" (Katowice, 28 listopada 2016 r.).

Sukces polskiej pediatrii

W t rakcie spotkania wicemi n ister zdrowia Jarosław Pinkas przyznał, że zbliżający się rok przyniesie rewolucję w systemie szczepień ochronnych, bo nakłady na ten cel wzrosły o 100%. - To spektakularny sukces polskiej pediatrii. Do tej pory wydawaliśmy rocznie 160 mln zł na wszystkie szczepienia, a teraz wydamy dodatkowo 170 mln zł na to, by wszystkie dzieci w Polsce były zaszczepione przeciwko pneumokokom - powiedział Jarosław Pinkas.

Minister przyznał, iż resort zdrowia jest przekonany, że ten gigantyczny wzrost nakładów na szczepienia przełoży się na zredukowanie liczby hospitalizacji, infekcji pediatrycznych, liczbę antybiotyków stosowanych i tym samym zapewnimy większe bezpieczeństwo polskim dzieciom.

Opinię ministra podzielił dr Paweł Grzesiowski, prezes Zarządu Fundacji "Instytut Profilaktyki Zakażeń". Potwierdził, że ta zmiana całkowicie odmieni sytuację epidemiologiczną w kraju.

Jak dodał, korzyści ze szczepień za jakiś czas odniosą i osoby dorosłe. Grzesiowski przypomniał, że doświadczenia zagraniczne i krajowe (z Kielc) wskazują, że szczepienia populacyjne małych dzieci przekładają się na spadek liczby hospitalizacji starszych osób z powodu zapalenia płuc wywołanego przez te bakterie.

Specjalista przypomniał, że pneumokoki wywołują przeważnie zapalenie ucha środkowego i zapalenie płuc przebiegające bez zakażenia krwi bakteriami (bakteriemia). Ale powodują również bardzo groźną inwazyjną chorobę pneumokokową (IChP), w wyniku której w kraju dochodziło już do przypadków śmiertelnych.

Ekspert zwracał uwagę, że wybór resortu zdrowia dotyczący zastosowanej szczepionki w szczepieniach obowiązkowych jest ostro krytykowany przez część specjalistów.

- Powinniśmy się cieszyć, że będziemy mieli powszechne szczepienia, a nie wybiórcze, wybranych grup dzieci. Bo tylko ta powszechność daje szansę na znaczące ograniczenie liczby zakażeń w całej populacji. Czy użyjemy do tego 13-walentnej, czy 10-walentnej szczepionki nie ma istotnego znaczenia. Przecież mamy dowody, że z użyciem szczepionki 7-walentnej udało się zdecydowanie zredukować liczbę zachorowań wywołanych przez pneumokoki - mówił.

Jak wskazywał w czasie spotkania Wojciech Kutyła, wiceprezes Najwyższej Izby Kontroli, obowiązujący w Polsce system szczepień obowiązkowych jest bezpieczny i działa sprawnie. Jednak jak mówił w oparciu o raport NIK dotyczący szczepień ochronnych, groźna dla całej populacji może okazać się systematycznie zyskująca na popularności tendencja do unikania szczepień.

- Liczba osób uchylających się od obowiązku szczepień nie zagraża na razie bezpieczeństwu epidemiologicznemu, jednak niepokojący jest fakt, że grupa ta systematycznie się powiększa. Okazuje się, że działania egzekucyjne inspektorów sanitarnych wobec opiekunów dzieci uchylających się od wykonania obowiązku szczepień ochronnych były często nieskuteczne i niewystarczające - komentował.

Dr Grzegorz Hudzik, zastępca Głównego Inspektora Sanitarnego, przekonywał, że należy wzmocnić działania promujące ten rodzaj profilaktyki i wciąż podnosić świadomość wynikających z niej korzyści. Ekspert zwracał uwagę, że ważnym ogniwem tego procesu powinni być lekarze. - To wiedza musi być orężem, który przekona nieprzekonanych do szczepień. Przymus i sankcje administracyjne nie są dobrą promocją profilaktyki - podkreślał.

Hudzik przyznał, że często to internet jest źródłem wiedzy o szczepieniach. Jednak w sieci pojawia się wiele niesprawdzonych, a wręcz fałszywych opinii, za to przemawiających do emocji rodziców, o szkodliwości szczepionek czy groźnych powikłaniach powstałych po ich podaniu.

To budzi niepokój rodziców i uchylanie się od szczepienia dzieci; w efekcie ruch antyszczepionkowy wzbiera na sile. - To, czego brakuje, to upowszechnienie rzetelnej wiedzy o zasadności szczepień. Rodzice powinni mieć klarowną informację o tym, jak działają szczepionki oraz o ewentualnych powikłaniach, które mogą wystąpić - wskazywał.

Szeroka edukacja

w zakresie bezpieczeństwa i promocji szczepień to także główne wyzwania stojące przed Światową Organizacją Zdrowia (WHO), jak mówiła dr Paulina Karwowska, dyrektor Biura WHO w Polsce.

- Szczepienia są jednym z filarów działalności WHO. To jeden z najbardziej efektywnych - także kosztowo - sposobów zapobiegania chorobom. Dzięki szczepieniom udało się wyeliminować wiele schorzeń - mówiła dr Karwowska i dodała, że WHO ten trend zamierza utrzymywać w kolejnych latach.

Podkreślała, że w 2014 r. w 32 państwach Europejskiego Regionu WHO udało się doprowadzić do przerwania transmisji endemicznej odry i różyczki. Polska jest jednym z państw, w których oba wirusy występują. - Przerwanie rozprzestrzeniania się wirusa w ponad połowie państw europejskich dowodzi, że możliwe jest całkowite jego wyeliminowanie. Jesteśmy na dobrej drodze, żeby to osiągnąć w naszym kraju - zapewniała.

Dyrektor Biura WHO w Polsce wskazała, że w walce z chorobami, przeciwko którym dostępne są szczepionki, konieczne jest wypełnienie wszelkich luk w wyszczepialności poszczególnych populacji; właśnie w efekcie t ych luk co jakiś c zas pojawiają się nowe ogniska zachorowań.

- Należy pamiętać, że brak szczepień przekłada się na problem nadużywania antybiotyków i wzrost lekooporności drobnoustrojów. To zaś oznacza kryzys zdrowotny w skali całego świata i rządy poszczególnych państw zaczynają zdawać sobie sprawę z tego, że obecnie jest to jedno z największych wyzwań dla zdrowia publicznego - dodała dr Karwowska.

Tak wybierają rodzice

Wojciech Kutyła podkreślał, że zaledwie około 40% dzieci jest w kraju szczepionych szczepionkami wskazanymi w kalendarzu szczepień ochronnych. - Sytuacja ta spowodowana jest wyborem opiekunów dzieci, którzy bardzo często decydują się na zakup szczepionek wysokoskojarzonych, zamiast szczepionek kupowanych przez ministra zdrowia - zaznaczał wiceprezes NIK.

Przypomniał, że opierając się na ustaleniach kontroli, jak również biorąc pod uwagę wdrażaną zmianę systemu finansowania zakupu szczepionek do Programu Szczepień Ochronnych w 2017 r., NIK skierowała do ministra zdrowia wnioski o zmianę rozporządzenia w sprawie obowiązkowych szczepień ochronnych.

- Zmiana ma polegać na rozszerzeniu szczepień przeciwko pneumokokom na całą populację dzieci oraz na uwzględnieniu w przedstawianym do NFZ szacowanym koszcie zakupu szczepionek służących do realizacji PSO w 2017 r. kosztu zakupu szczepionek przeciwko pneumokokom dla całej populacji dzieci i szczepionek wysokoskojarzonych w szczepieniach przeciwko: błonicy, tężcowi, krztuścowi, poliomyelitis i haemophilus influenzae typu b - poinformował Wojciech Kutyła.