Mój ojciec byłby przeszczęśliwy, widząc mnie przy stole operacyjnym, kiedy wykonuję operacje na sercu, o jakich on mógł tylko marzyć - mówi docent Jacek Moll, szef Kliniki Kardiochirurgii Dziecięcej w Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Jest synem słynnego profesora Jana Molla, który w 1969 roku po raz pierwszy w Polsce dokonał przeszczepu serca.

Żona, docent Jadwiga Moll, kieruje kliniką dziecięcej kardiologii w tym samym szpitalu, piętro wyżej. Syn państwa Mollów, Maciej, sześć lat temu też skończył studia medyczne. Pod okiem ojca poznaje tajniki kardiochirurgii: - Marzę, żeby być tak dobry jak on - wyznaje...

Trzy pokolenia kardiochirurgów

Opowieść o familii Mollów, to pasjonująca rodzinna saga pisana mądrymi wyborami życiowymi i fascynacją medycyną. Już trzecie pokolenie kardiochirurgów noszących to samo nazwisko przywraca miarowe bicie polskim schorowanym sercom.
Docent Jadwiga Moll zawsze podziwiała teścia. Jan Moll był dla niej człowiekiem renesansu. Bardzo wymagającym, ostrym i zdecydowanym w kontaktach profesorem, a jednocześnie humanistą. Znał łacinę, grekę, był znawcą literatury, sztuki.
- Teraz już takich profesorów nie ma. On miał szerokie wykształcenie ogólne, my się troszkę zawężamy z racji ogromu wiedzy specjalistycznej, jaką musimy poznać - mówi pani docent. - Choć koncentrował się na sercu, był bardzo dobry również w innych dziedzinach chirurgii.

Był naszym mistrzem

W gabinecie docenta Jacka Molla jest galeria zdjęć. Z jednego z nich surowym wzrokiem patrzy profesor. Nim odszedł w 1990 roku, swoją wiedzę i zapał przekazał młodszym następcom. Był dla nich mistrzem.
- Miałem to szczęście, że zawsze mogłem zapytać ojca o radę. On był pionierem, nie zawsze rozumianym. Operacji na sercu uczył się od zera, w klinice w Minneapolis w USA. Tam po raz pierwszy na świecie chirurdzy zaczęli wykonywać takie operacje - wspomina docent Jacek Moll.
Pamięta piękne chwile triumfów ojca, ale i czas pracy okupionej ogromnym stresem. Profesor Jan Moll był pierwszym polskim kardiochirurgiem, który zdecydował się ratować pacjenta przeszczepiając mu serce. Pacjent zmarł. Profesor Moll już nigdy nie podjął ponownej próby.
- Spotkał się z ogromną krytyką, niezrozumieniem. Jeszcze wtedy przeszczep serca, pobranie tego narządu od dawcy, miało w sobie coś z zakazanego misterium. Gdyby ten pacjent przeżył i żył kilka lat, to może odbiór społeczny tej operacji byłby inny - zastanawia się Jacek Moll. - Mam statystkę pierwszych 100 operowanych pacjentów na świecie. Mój ojciec jest jednym z kardiochirurgów, który się znalazł się w grupie pierwszych 100 wykonujących przeszczep. Niestety śmiertelność była ogromna. Pacjent prof. Chrystiana Bernarda też zmarł, tylko przeżył nieco dłużej. Bernard kontynuował kolejne operacje. Ojciec zrezygnował z przeszczepów. Prowadził dalej swoją działalność wykonując wiele nowych operacji, m.in. wieńcowych.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH