Opornie nam to idzie

Leczenie przewlekłego zapalenia wątroby typu B

Wiele jest programów lekowych, ale chyba żaden nie wzbudza tak szerokiej i ożywionej dyskusji na temat skuteczności i efektywności terapii jak ten dotyczący leczenia przewlekłego zapalenia wątroby typu B.

Specjaliści z Polskiej Grupy Ekspertów HBV podkreślają, że lamiwudyna, podawana większości chorym w ramach tego programu w pierwszej linii leczenia, po roku stosowania u około 30% pacjentów, a po 5 latach - u około 70% przypadków przestaje być skuteczna z powodu oporności HBV na ten lek. Co bardzo istotne, oporność będąca wynikiem powstawania mutacji wirusa B doprowadza do zdecydowanie mniejszej skuteczności dalszego leczenia innymi analogami nukleoz(t)ydowymi, np. entekawirem.

Według zapisów programu, istotnym kryterium, które rozstrzyga o wyborze leczenia w pierwszej linii jest ujemny/dodatni wynik badania na obecność u pacjenta antygenu HBeAg. Jeżeli nie można zastosować pegylowanego interferonu (iniekcje raz w tygodniu przez 48 tygodni) lub w razie jego nieskuteczności, u pacjentów HBeAg-ujemnych należy podać lamiwudynę (z grupy analogów, stosowanie doustnie). Natomiast do leczenia osób HBeAg-dodatnich, o ile nie można podać interferonu, program wymienia analogi: adefowir, entekawir i tenofowir.

Opinia ekspertów

Takie zapisy programu wywołują kontrowersje wśród lekarzy specjalistów chorób zakaźnych. "Zgodnie z naszą opinią, popartą wiarygodnymi wynikami europejskich i amerykańskich badań klinicznych, brak jest podstaw do rozdzielnego traktowania pacjentów w zależności od obecności HBeAg. Nie ma podstaw do wskazywania lamiwudyny jako leku z wyboru, u pacjentów, u których nie stosuje się interferonu. Skuteczność lamiwudyny jest mniejsza tak u chorych z obecnym, jak i z nieobecnym antygenem HBe w porównaniu z entekawirem i tenofowirem" - informowali w lutym tego roku, przypominając swoje zalecenia znani specjaliści z Polskiej Grupy Ekspertów HBV.

- Biorąc pod uwagę przebieg choroby, podział pacjentów na HBeAg- -ujemnych i dodatnich ma istotne znaczenie, jeśli jednak chodzi o samo leczenie, to z punktu widzenia obowiązujących w świecie standardów medycznych jest to anachronizm kwalifikacyjny - mówi nam prof. Krzysztof Simon, prezes Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych, kierownik Zakładu Chorób Zakaźnych i Hepatologii Akademii Medycznej we Wrocławiu.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH