Czy w regionie dolnośląskim rzeczywiście jest nadmiar szpitali

Jeśli zaufać nierzadko wypowiadanym opiniom, jednym z zasadniczych powodów wyjątkowych finansowych kłopotów, z jakimi boryka się dolnośląska ochrona zdrowia, jest nadmiar szpitali. Rozproszone pieniądze trafiają do wielu placówek, które tylko w części wykorzystują swoje możliwości.
Taka diagnoza ma tłumaczyć, dlaczego mieszkańcy Dolnego Śląska tkwią miesiącami w kolejkach do niektórych zabiegów.
Zapewne te opinie nie są pozbawione podstaw, skoro wg danych Ministerstwa Zdrowia z 2006 roku wykorzystanie łóżek w dolnośląskich szpitalach ogólnych było nadal najgorsze w kraju - 59,6%.
Dokładnie w tym samym czasie pacjenci tych szpitali, statystycznie rzecz ujmując, byli wypisywani średnio po 5,5 dniach leczenia. To z kolei najlepszy wynik w Polsce.
Zestawienie obu liczb sugeruje z jednej strony - bardzo dobrą efektywność leczenia w dolnośląskich szpitalach, z drugiej - nadmierną liczbę łóżek, ale także ich złe przeznaczenie. Jeśli zerknąć w dane dotyczące kolejek, okaże się, że dramatycznie brakuje miejsc w stacjonarnych oddziałach rehabilitacyjnych. Chorzy wymagający opieki długoterminowej zajmują łóżka na ogromnie obciążonych oddziałach wewnętrznych.

Lecznice na wypadek

Z najnowszych dostępnych ministerialnych danych z 2006 r. wynika, że w woj. dolnośląskim zamieszkiwanym przez 2 mln 882 tys. osób funkcjonuje 68 szpitali ogólnych. W Małopolsce, regionie o większym potencjale ludnościowym (3 mln 271 tys. mieszk.), działa 61 szpitali ogólnych. W Wielkopolsce 64 takie lecznice świadczą usługi medyczne dla populacji liczącej 3 mln 378 tys.
mieszkańców.
Jak przypomina Wojciech Misiński, ekspert rynku medycznego z Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu, duża liczba dolnośląskich szpitali jest uwarunkowana historycznie. - Przed wojną region był swoistym zagłębiem szpitalnictwa, potem zlokalizowane na tym terenie szpitale stanowiły rezerwę na wypadek działań wojsk Układu Warszawskiego - przypomina Misiński.
Podobnie sądzi wicemarszałek województwa dolnośląskiego Marek Moszczyński. Choć, jak zaznacza, nie odnaleziono żadnego dokumentu, który by wprost potwierdzał, że szpitalom na tym terenie planiści wyznaczyli specjalne cele. - Mimo dużej liczby szpitali, budowano dodatkowe. Według mojej wiedzy przykładem takiej inwestycji jest duży szpital w Miliczu, do dzisiaj właściwie niedokończony, za duży na potrzeby powiatowego miasta - ocenia wicemarszałek Moszczyński.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH