Już pod koniec lat 50. istniały poufne raporty, w których badacze pracujący dla koncernów tytoniowych donosili, że papierosy uzależniają jak narkotyk

W Polsce obowiązuje jedna z najnowocześniejszych na świecie ustaw antynikotynowych.
Nowelizowana kilkakrotnie, za kilka lat może już nie mieć najdrobniejszej luki, przez którą do pomieszczeń publicznych będą mogli wślizgnąć się nałogowi palacze. Pozostanie jednak jeden problem - możliwości pełnego egzekwowania jej przepisów, także w zakresie nakładów na profilaktykę antytytoniową.
W naszym kraju dość wcześnie zdano sobie sprawę z groźnych skutków palenia tytoniu, zarówno dla palaczy, jak i osób narażonych na bierne wdychanie dymu.
Już w 1974 r. Ministerstwo Zdrowia wydało rozporządzenie wprowadzające zakaz używania tytoniu w placówkach służby zdrowia, poza palarniami. Przepisy były dość restrykcyjne jak na tamte czasy, ale powszechnie nieprzestrzegane.

Nikotyna, czyli narkotyk

Jak tłumaczy Krzysztof Przewoźniak z Zakładu Epidemiologii i Prewencji Nowotworów w Centrum Onkologii w Warszawie, w tamtych latach w Polsce więcej laboratoriów i specjalistów prowadziło badania nad nowymi szczepami tytoniu niż nad toksycznością tytoniowego dymu. Należeliśmy do największych konsumentów i producentów wyrobów tytoniowych na świecie. Dobrego przykładu nie dawali i sami lekarze.
Rzecz dzisiaj wprost nie do uwierzenia - z badań ankietowych zrealizowanych na początku lat 80. wynikało, że polscy lekarze i pielęgniarki palili równie często, jak inni Polacy. Teraz szacuje się, że codziennie pali papierosy co czwarty polski lekarz i co dziesiąta lekarka.
W latach 80. w polskich środowiskach naukowych toczyła się już bardzo poważna dyskusja na temat wprowadzenia programów antynikotynowych, w tym i prawnych możliwości zahamowania konsumpcji tytoniu. Nawet producenci papierosów zamieszczali na paczkach wydrukowane maczkiem informacje ostrzegające przed szkodliwością wdychania niebieskiego dymku. Taka postawa była podyktowana obawami o przegranie procesów wytaczanych koncernom przez chorych palaczy i wypłatę gigantycznych odszkodowań.
Nadruki miały stać się alibi: "a przecież ostrzegaliśmy". Już pod koniec lat 50. istniały wewnętrzne poufne raporty, w których badacze pracujący dla koncernów tytoniowych donosili, że palenie może być nie tylko szkodliwe dla zdrowia, ale także mieć poważne konsekwencje psychiczne. - Bossowie przemysłu tytoniowego byli najbardziej zaniepokojeni wiadomością, że nikotyna jest silnie uzależniającą substancją.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH