Eksperci są zgodni: złe prawo dotyczące kwestii związanych z in vitro jest gorsze niż obecny brak regulacji. W Wielkiej Brytanii przepisy regulujące zakres in vitro nie tylko istnieją od 15 lat, ale były już dwukrotnie nowelizowane.

Projekt tzw. ustawy bioetycznej Jarosława Gowina z PO okazał się kijem włożonym w mrowisko.
Dla wszystkich, którzy oczekiwali precyzyjnego prawa dla medycyny rozrodu i związanego z nim uporządkowania rynku usług medycznych w tym zakresie, stało się oczywiste, że coś poszło nie tak… - Zapłodnienie pozaustrojowe jest dziedziną wiedzy medycznej, która rozwija się w Polsce od ponad 20 lat - przypomina prof. Waldemar Kuczyński z Centrum Leczenia Niepłodności Małżeńskiej "Kriobank" w Białymstoku, przewodniczący Sekcji Płodności i Niepłodności Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego.
- Mimo to nie doczekaliśmy się regulacji prawnych. Co to oznacza? Że szewcem nie może zostać ktoś, kto nie umie szyć butów, ale biotechnologią medyczną może zająć się każdy.

UE czeka

- Inne kraje starały się nadążyć z legislacją - mówi prof. Kuczyński. - W Wielkiej Brytanii przepisy regulujące zakres in vitro nie tylko istnieją od 15 lat, ale były już dwukrotnie nowelizowane, co pokazuje dynamikę ich rozwoju. Zanim powstało brytyjskie prawo, standardy były ustalane poprzez zalecenia grup eksperckich i towarzystw naukowych.
Ten okres przejściowy, dotyczący nie tylko Anglii, ale także innych krajów, trwał od 3 do 10 lat. Potem jednak wchodziły w życie regulacje prawne, zazwyczaj bardzo dobre. W Wielkiej Brytanii na stworzenie ustawy wydano np. 53 mln funtów.
Polska stoi nadal w martwym punkcie.
Bezkompromisowe stanowisko Kościoła sprawia, że wszystkie poprzednie ekipy rządzące obchodziły problem szerokim łukiem, rozumiejąc, że nie uda się zbić kapitału politycznego na tej sprawie.
Obecny stan mógłby trwać dalej, gdyby nie fakt, że czujemy na plecach oddech Unii Europejskiej. Polskę obowiązują dyrektywy unijne, w tym także ta dotycząca bezpieczeństwa zarodków ludzkich przechowywanych w bankach, a zatem sfery przetwarzania, tj.
przebywania poza ustrojem, komórek rozrodczych i zarodków. Tymczasem do dostosowania się do wymagań UE jeszcze nam daleko.
- Działania w tej sprawie rozpoczęły się trzy lata temu powołaniem zespołu, któremu przewodniczyłem, przy ministrze zdrowia - wspomina prof. Waldemar Kuczyński. - Najbardziej racjonalne wydawało się wprowadzenie regulacji dotyczących in vitro poprzez nowelizację Ustawy o przeszczepianiu tkanek i narządów. Opracowaliśmy jednolity dokument, który spotkał się z uznaniem UE, ale ze względów politycznych wylądował ostatecznie w koszu. Kolejna próba wznowienia prac została zablokowana w styczniu 2008 r.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH