Narodowy Fundusz Zdrowia zamierza sprawdzać skuteczność, z jaką lekarze prowadzą terapię u chorych na cukrzycę

Narodowy Fundusz Zdrowia chce kontrolować wyniki pracy świadczeniodawców, z którymi podpisuje kontrakty. Zaczyna od lekarzy diabetologów. Publiczny płatnik zamierza zaproponować im dużo korzystniejsze niż dotąd finansowe warunki prowadzenia trudnych pacjentów, ale w zamian rezerwuje sobie prawo do sprawdzania efektywności podejmowanego przez nich leczenia.
Propozycja, o której mowa, pojawiała się w zasadach kontraktowania świadczeń na 2008 rok wraz zapowiedzią, że dla NFZ "istotna będzie jakość opieki nad pacjentem mierzona w przypadku chorych na cukrzycę np. poziomem hemoglobiny glikowanej czy też powikłaniami wymagającymi hospitalizacji".

Kowal zawinił?

Wygląda jednak na to, że wbrew intencjom urzędników Funduszu nieoczekiwanie to zdanie wpisane w projekt nowych zasad kontraktowania wywołało lekką nerwowość wśród lekarzy. Tak przynajmniej można sądzić spoglądając choćby na wezbraną falę komentarzy, jaka przetoczyła się przez portal medyczny Esculap - po opublikowaniu pierwszych doniesień agencyjnych na temat zwiększonego o kilka miliardów złotych budżetu Funduszu w nadchodzącym roku i związanych z tym kontraktowych nowości.
Użytkownicy portalu powątpiewają, czy - i z jakim skutkiem, uda się im doprowadzić do wyrównania cukrzycy u sporej grupy pacjentów. Mają do czynienia z chorymi, u których uzyskanie satysfakcjonującego poziomu HbA1C będzie bardzo trudne: - To prawie marzenie ściętej głowy - pisze lekarz specjalista z NZOZ o niku kordka1.
Zgadza się z nim lekarz o internetowym niku Asia: - Niewielu diabetyków przestrzega zaleceń lekarskich odnośnie diety i modyfikacji trybu życia. Nie widzę możliwości dobrej kontroli ze strony lekarza ani egzekwowania przestrzegania tych zaleceń. Myśl NFZ można skrótowo przedstawić: kowal zawinił, Cygana powiesili.
Zapewne można zaufać doświadczeniu i nawet na gorąco i emocjonalnie pisanym uwagom serfujących w sieci medyków gdy dodają, że pacjenci lekceważą terminy wizyt i nie wracają w porę z wynikami badań: - Około połowa z nich nie wraca w wyznaczonym terminie. I okazuje się, że część z nich nie przyjmowała zaleconych leków, co akurat w mojej dziedzinie pozwala kartkę z wynikiem powiesić w toalecie, bo na pewno nie będzie przydatna w ocenie skuteczności leczenia - zżyma się kordka1.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH