Rozmowa z prof. dr. hab. Stanisławem Witoldem Gumułką, kierownikiem Zakładu Farmakodynamiki Akademii Medycznej w Warszawie

- Potrzeba było akcji "Nie musi boleć", żeby wszyscy zaczęli sobie uświadamiać, że brzuch po cięciu cesarskim nie powinien aż tak dokuczać, że przewlekłe bóle kręgosłupa można również uśmierzyć, i że prostym, wydawałoby się zabiegom diagnostycznym, nie musi wcale towarzyszyć silny ból...
- Trochę niepokoi mnie wszelka akcyjność, np. akcja "Nie musi boleć", czy objazd autobusu do mammografii. To powinno być działanie systemowe, stałe. Edukacja społeczeństwa musi być działaniem permanentnym. Tu upatrywałbym przede wszystkim przyczyn problemu.
Profilaktyka opłaca się najbardziej. Lepiej jest zapobiegać niż leczyć. Nasze społeczeństwo nie jest najlepiej wyedukowane i nikt specjalnie nie zwraca na to uwagi. Czy mówi się kobietom, że powinny mieć odpowiednią podaż wapnia, warzyw, owoców itd.? Czy zwraca się młodzieży uwagę, że nie powinna jeść słodkiego pieczywa i pić coca coli? Czy promuje się zdrowy ruch? Nie!
Ponadto szkoda, że nie robi się u nas tego, co np. w USA, gdzie lekarze pouczają: czujesz silny ból w klatce piersiowej, weź dużą dawkę aspiryny, zanim przyjedzie pogotowie. Badania dowodzą, że zmniejsza to o 20 % śmiertelność z powodu zawałów.
Nie edukujemy społeczeństwa, a później martwimy się, że nie mamy pieniędzy na leczenie, m.in. przewlekłego bólu, związanego ze zmianami zwyrodnieniowymi. A przecież bólu nie leczymy tak naprawdę. Jedynie go łagodzimy. Ból to nie choroba, to jeden z objawów różnych chorób.

- No właśnie, jak to jest z tymi funduszami na leczenie bólu?
- Niby jest refundacja, ale wydaje mi się, że nie jest najlepiej zorganizowana. Odnoszę wrażenie, że zabrakło przemyśleń, co chcemy osiągnąć przy jej pomocy. Powinniśmy leczyć całe społeczeństwo, ale szczególny nacisk powinniśmy położyć na te choroby, które mają znaczenie społeczne. Tymczasem próbujemy rzucać fundusze wszędzie, po trochu. W ten sposób dzieląc, przy tak skromnych środkach, niczego nie osiągniemy.
Może należałoby się zastanowić, czy warto ponosić wysokie nakłady na przedłużanie życia choremu o miesiąc, zamiast przeznaczyć je np. na profilaktykę wirusowego zapalenia wątroby? Koszt leczenia takiego zapalenia byłby równoważny kosztowi szczepienia profilaktycznego co najmniej 10 tysięcy osób. A to szczepienie jest akurat odpłatne.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH