Niech gra muzyka!

Dr Andrzej Prochenko: - Do jazzu dojrzewałem powoli.

Najpierw słuchał kawałków tradycyjnych, bardziej wpadających w ucho. Teraz lubi po prostu jazz. Osłuchał się.

Przypadek zrządził, że doktor Andrzej Prochenko znalazł się tak blisko gwiazd tej muzyki.

- Lubię jazz jako całość, czasami sięgam do lat 80. i wcześniejszych, a zdarza się, że nawet do nagrań przedwojennych Luisa Armstronga. Lubię słuchać wielu muzyków jazzowych, byłem na wielu koncertach i nigdy nie czułem się rozczarowany - wyznaje dr Andrzej Prochenko, zastępca ordynatora I Oddziału Wewnętrznego w Szpitalu Wolskim w Warszawie.

Studenckie czasy

Fascynacja jazzem u doktora Prochenki zaczęła się na początku lat 70., ale - jak sam przyznaje - powoli dojrzewał do tej muzyki. Jak każdy interesował się wówczas muzyką rockową, a w stronę jazzu zaczęło go ciągnąć dzięki festiwalowi Jazz Jamboree.

- Była to sztandarowa impreza Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego, na którą przyjeżdżali ludzie z całej Polski, z zagranicy rzadziej, ale też bywali.

Kilka zaledwie było takich dni w roku, kiedy można było wysłuchać dobrych koncertów jazzowych w Sali Kongresowej w Warszawie. Stamtąd autokarami miłośnicy jazzu jechali do klubów studenckich - Medyka, Remontu - i dalej było granie do białego rana...

- W klubach tłumy, ludzie stali, siedzieli - wspomina dr Prochenko. - Tego typu imprezy prowadził wówczas w taki swój charakterystyczny sposób Jan Tadeusz Stanisławski, znany jako samozwańczy profesor mniemanologii stosowanej. Program kończył słynnym powiedzeniem, pochodzącym z telewizyjnego satyrycznego cyklu "Zezem", emitowanego w drugiej połowie lat 70.: "I to by było na tyle".

To były lata studenckie doktora.

Potem podjął pracę w szpitalu, w którym leczy do dziś. Szpital przyniósł mu... muzycznego farta. Trafiła do niego jako pacjentka kierowniczka klubu Akwarium, pierwszego w Polsce klubu jazzowego.

Znaleźli wspólne zainteresowania jazzowe i pan doktor zaczął częściej bywać w Akwarium, został przedstawiony różnym osobom, z czasem podjął pracę przy organizacji imprez jazzowych. Tak trafił za kulisy.

Przygody gwiazd

Doktor Prochenko, zafascynowany jazzem, by być bliżej gwiazd i ich muzyki, przywoził i odwoził artystów na próby, koncerty, do hoteli, na lotnisko.
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH