Już wiele lat temu prof. Tadeusz Koszarowski mówił o konieczności kompleksowego leczenia chorych na nowotwory w jednym, dedykowanym temu celowi ośrodku. Wiele bogatszych od nas i bardziej rozwiniętych krajów wprowadziło tę koncepcję znacznie później - przypomniał dr Janusz Meder, prezes zarządu Polskiej Unii Onkologii, podczas VIII Forum Rynku Zdrowia.

Referencyjność istnieje od dawna: wcześniej nie było jasno sformułowanych definicji, ale praktyka kliniczna wyraźnie na to wskazywała.

Bo czym innym były działające w Warszawie cztery wojewódzkie poradnie onkologiczne, jeśli nie pierwszym szczeblem referencyjności?

- pytał retorycznie dr Meder.

- Oddelegowani do nich onkolodzy z Centrum Onkologii prowadzili tam diagnostykę wstępną i zajmowali się pacjentami wyleczonymi z raka, którzy przychodzili na badania kontrolne, odciążając tym samym CO.

- Dzięki temu Instytut mógł się zająć chorymi pilnie potrzebującymi terapii. Poradnie zlikwidowano i źle się stało, bo tłumy w Centrum Onkologii są coraz większe i przyszedł czas na zastanowienie się, jak będziemy leczyć coraz liczniejszych pacjentów onkologicznych w oparciu o istniejącą strukturę - dodał.

Referencyjność = racjonalny podział środków

Dr Meder zwrócił uwagę, że sieć onkologiczna istnieje od dawna, obecnie chodzi jedynie o zmodyfikowanie jej stosowania do autentycznych danych epidemiologicznych, identyfikując potrzeby w regionach, doposażając placówki i tworząc (być może) jednostki satelitarne współpracujące z wojewódzkimi ośrodkami onkologicznymi.

- Nie ma możliwości uzyskania lepszych wyników leczenia nowotworów, jeśli nie będzie ono prowadzone w dedykowanych temu lecznicach.

Istnieją dane wskazujące, że jeśli pierwsza terapia jest chybiona, szanse przeżycia spadają aż o 50%.

W dodatku 70% polskich pacjentów onkologicznych przychodzi do lekarza już w zaawansowanym stadium choroby. Generują oni także największe koszty: może to być 100, 200, 300 tys. zł na osobę, podczas gdy w pierwszym stadium zaawansowania mówimy o kilku, kilkunastu tysiącach złotych - przekonywał specjalista.

Dodał, że właśnie dlatego kwestię referencyjności należy ująć prawnie i wypracować model, który nie dopuści do finansowania ze środków publicznych tych wysokokosztowych procedur w dowolnych ośrodkach.

Racjonalny podział środków finansowych powinien nastąpić w oparciu o referencyjność.

- Referencyjność oznacza jakość, dlatego - aby ją wprowadzić - trzeba wyraźnie określić parametry jakości.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH