Nie ma cudownego leku

Są w Polsce szpitale kliniczne, które w obecnych uwarunkowaniach prawnych i organizacyjnych regularnie osiągają dodatnie wyniki finansowe. Nie jest więc do końca tak, że konieczność realizowania zadań naukowych i dydaktycznych uniemożliwia bilansowanie się tych jednostek z powodów formalnoprawnych.

Zasadniczą kwestią wyróżniającą placówki uniwersyteckie od innych szpitali jest charakter funkcjonowania (w tym finansowania) ich podmiotu tworzącego.

Formalne zależności

Często skutkuje to istotną ingerencją pracowników akademickich w dwie bardzo ważne sfery wpływające na wynik finansowy lecznicy: zarządzanie kadrami (w tym liczbę oraz formę pracy i wynagradzania osób zatrudnionych w szpitalu) oraz politykę inwestycyjną, zarówno w zakresie infrastruktury, jak i wyposażenia.

Z drugiej strony można sądzić, że wielu specjalistów pozostało w Polsce, czy w sektorze publicznym, dzięki możliwościom rozwoju właśnie w szpitalu klinicznym.

Formalną odpowiedzialność za finanse szpitala ponosi jego dyrektor, z którym stosunek pracy nawiązuje i rozwiązuje rektor. Dyrektor jest formalnym przełożonym szefów klinik, ale ci, wraz z przedstawicielami uniwersyteckich katedr, wybierają rektora... Koło się zamyka. A to kierujący klinikami kontrolują praktycznie ponad 90% bieżącej działalności operacyjnej szpitala, w tym koszty i przychody, a odpowiedzialność formalna spoczywa na dyrektorze jednostki.

Takie właśnie formalne zależności powodują, że w wielu lecznicach uniwersyteckich brakuje faktycznej przejrzystości reguł zarządzania.

Bardzo trudny zawód

Czy rozwiązaniu obecnych problemów szpitali klinicznych sprzyjałaby ustawa dotycząca tych jednostek? Zależy jaka (np. ważny jest powyższy aspekt organizacyjno-zarządczy), ale zasadniczo za dużo indywidualnych kwestii jest w ochronie zdrowia"załatwianych" specustawami, często niespójnymi z innymi specustawami.

Choć nie jestem też doktrynalnym zwolennikiem przekształcania lecznic w spółki handlowe, zgadzam się, że to dobre narzędzie do poprawy organizacji i zarządzania SPZOZ-ami. Ostatnio, m.in. w ramach tzw. planu B, w spółki przekształconych zostało około 100 publicznych ZOZ-ów i naprawdę nie ma żadnych sygnałów, by te placówki leczyły teraz gorzej.

Ważne jest zastanowienie się, kto będzie miał odwagę, by zarządzać spółkami; obecny model funkcjonowania SPZOZ-ów podległych uczelniom powoduje, że w moim przekonaniu dyrektorzy tych placówek już teraz wykonują jeden z trudniejszych zawodów.

Jak łączyć

Co do sieci szpitali klinicznych, warto zadać pytanie - jaki celom ta sieć miałaby służyć? Na pewno zasadne jest rozważenie eliminowania nieefektywności poprzez łączenie szpitali podlegających jednej uczelni. Chodzi szczególnie o placówki w największych ośrodkach uniwersyteckich, np. Warszawie, Łodzi, Poznaniu czy Katowicach, ale również pozostałych miastach.

Potencjalne korzyści ekonomiczne dla uczelni wydają się proste do określenia -głównie możliwość eliminacji konkurencji o środki, ale również możliwość efektywniejszego J zarządzania zasobami, I zakupami bieżącymi czy inwestycjami - czyli możliwość istotnej redukcji kosztów. Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH