Świadczeniodawca ma obowiązek udzielenia pomocy każdemu, kto potrzebuje jej ze względu na zagrożenie zdrowia lub życia.

Jednak ani NFZ, ani resort zdrowia nie chcą płacić za świadczenia udzielane pacjentom bez ubezpieczenia i ustalonej tożsamości.

Na przykład Okręgowy Szpital Kolejowy w Lublinie na leczeniu pacjentów bez ubezpieczenia stracił w 2010 r. ok. 1 mln zł.

Kiedy problem narasta

- Pacjenci bez ubezpieczenia to w naszym przypadku nie tylko bezdomni, ale również, ze względu na położenie naszego szpitala blisko granicy wschodniej, obcokrajowcy. W przypadku chorych nieubezpieczonych koszty nie kończą się tylko na zabezpieczeniu medycznym.

Musimy pacjenta nakarmić, odświeżyć, często zorganizować ubranie i miejsce, w którym zostanie umieszczony, kiedy opuści szpital - mówi Rynkowi Zdrowia Mirosława Borowiec, dyrektor lubelskiej lecznicy.

Mirosława Borowiec podkreśla, że problem narasta w przypadku, gdy szpital ma oddział ratunkowy, bo wtedy musi przyjąć każdego.

- Szpitalne oddziały ratunkowe i tak są niedoszacowane, a dodatkowo stanowią bramę do placówki dla nieubezpieczonych.

Sytuacja jest jeszcze trudniejsza od czasu, gdy zlikwidowano izbę wytrzeźwień. Wieczorami SOR po prostu przejmuje jej funkcję - przyznaje dyrektor Borowiec.

NFZ zapłaci szpitalom za leczenie tylko wówczas, jeśli pacjent jest ubezpieczony.

W przypadku osób bezdomnych ubezpieczenie pacjenta może na siebie wziąć wójt, burmistrz lub prezydent miasta. W pozostałych przypadkach szpital zostaje z problemem sam. Dzieje się tak, gdy np. do lecznicy trafia pacjent o nieznanej tożsamości.

Tego typu przypadek opisała Krystyna Kozłowska, rzecznik praw pacjenta, w piśmie do departamentu ubezpieczenia zdrowotnego Ministerstwa Zdrowia.

Pod koniec czerwca 2010 r. do Dolnośląskiego Szpitala Specjalistycznego im. T. Marciniaka karetka przywiozła człowieka znalezionego przez policję na śmietniku.

Mężczyzna był nieprzytomny, bez dokumentów. Policja pobrała odciski jego palców, ale tożsamości nie ustalono, gdyż linie papilarne nie należały do osoby, która naruszyła prawo. Stan pacjenta wymagał przeprowadzenia ratującej życie operacji neurochirurgicznej. Następnie chory przebywał na oddziale intensywnej terapii. Nie odzyskał przytomności przez kilka tygodni i zmarł.
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH