Nie limitujmy procedur ratujących życie

2,5 mln Polaków cierpi na przewlekłe niedokrwienie kończyn dolnych. 600 tys. to pacjenci z krytycznym niedokrwieniem i tu wciąż mamy przypadki limitowania procedur, które de facto ratują życie - alarmuje prof. GRZEGORZ OSZKINIS, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Chirurgii Naczyniowej.

Podczas sesji "Chirurgia naczyniowa" w ramach II Kongresu Wyzwań Zdrowotnych eksperci wskazywali, że mamy w Polsce problem z dostępem do specjalistów i samych ośrodków zajmujących się chorobami naczyń. To ogranicza skuteczne leczenie chorych na wczesnym etapie choroby. W efekcie w kraju wykonuje się wciąż za dużo amputacji.

Prof. Oszkinis zwracał uwagę, że obecnie na amputacje wydajemy rocznie ok. 59 mln zł. - Tyle samo wydajemy na zabiegi endowaskularne. Gdybyśmy jednak zwiększyli pulę środków na ten drugi rodzaj świadczeń, to zmniejszyłaby się liczba amputacji - przekonywał.

Zbyt długie oczekiwanie na wizytę

Profesor zauważył, że nie jest też zrozumiałe limitowanie w chirurgii naczyniowej świadczeń związanych z udarem, krytycznym niedokrwieniem kończyn czy pęknięciem tętniaków aorty. - W przypadkach, gdy ratujemy ludzkie życie, nie może być limitowania - mówił.

Specjaliści przypominali, że mamy w kraju regiony, w których praktycznie nie ma kontraktów na chirurgię naczyniową. - Mamy białe plamy na mapie Polski, jeżeli spojrzymy na kontrakty szpitali obejmujące chirurgię naczyniową. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja w angiologii - zwracał uwagę prof. Tomasz Urbanek z Oddziału Chirurgii Ogólnej, Naczyń, Angiologii i Flebologii Górnośląskiego Centrum Medycznego w Katowicach.

Czas oczekiwania na wizytę u specjalistów w tych zakresach wynosi obecnie ok. 200 dni. Jak dodał prof. Urbanek, obecnie nawet 30% pacjentów z ostrym niedokrwieniem trafia na oddziały chirurgii ogólnej.

- Musimy pamiętać, że tacy chorzy są szczególnie zagrożeni ryzykiem amputacji. Aby jej uniknąć - co oczywiście nie zawsze jest możliwe - chory powinien być prowadzony przez specjalistów chirurgii naczyniowej, którzy mają większe doświadczenie w terapii takich przypadków - zaznaczał.

Dysproporcja w wycenie procedur

Kolejny problem, na jaki wskazywali eksperci, to fakt, że - obok nierównego w poszczególnych regionach rozmieszczenia placówek, gdzie dostępne są takie świadczenia - występuje olbrzymia dysproporcja w samej wycenie takich procedur.

- Mamy sytuacje, gdy wartość umowy z zakresu chirurgii naczyniowej na Mazowszu wynosi 20 zł, a w innych województwach np. 8 zł - podkreślał prof. Oszkinis i wskazał, że nierównomierne rozłożenie środków dotyczy zarówno szpitalnictwa, jak lecznictwa ambulatoryjnego, co sprawia, że są województwa, które nie są w stanie prowadzić działalności terapeutycznej w zakresie chirurgii naczyniowej.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH