Rozmowa z prof. Januszem Skalskim , kierownikiem Kliniki Kardiochirurgii Dziecięcej Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu

- Tytuł z gazety, z 28 lipca br.: "Lekarz oddał swoją krew, aby móc zoperować serce dziecka". Tym lekarzem był Pan, Profesorze.

- Wyjaśnię powody, dlaczego akurat wtedy oddałem krew. Wiele jej w swoim życiu nie oddałem, chyba osiem litrów... Wtedy sytuacja była wyjątkowa.
Wojewódzka Stacja Krwiodawstwa w Krakowie wystąpiła z dramatycznym apelem o oddawanie krwi. Jej po prostu brakowało. Zapasy były tak niewielkie, że nie można było wręcz operować planowych pacjentów. A gdyby doszło do katastrofy, na przykład drogowej, bylibyśmy kompletnie bezradni.
Po takim apelu Stacja zwróciła się do mnie: proszę nam jakoś pomóc, niech pan coś zrobi, sytuacja jest tragiczna! Cóż ja mogę zrobić? - odpowiedziałem pytaniem. Skoro apele w telewizji nie są skuteczne, to czy ja będę miał większą siłę przebicia? Tłumaczę: nie potrafię mówić przekonywającym językiem.
Jedyne, co mogę zrobić, to samemu oddać krew... Tak jak to wielokrotnie już robiłem, jak czynili to moi koledzy ze służby zdrowia i wielu innych ludzi, którzy nic wspólnego z ochroną zdrowia nie mieli i nie mają wspólnego.

- To znaczy jak?

- Normalnie: w ciszy, spokoju, bez rozgłosu i w dobrej wierze. Stacja prosiła mnie, bym w kolejnym apelu telewizyjnym powiedział, że brakuje krwi dla noworodków, dla dzieci. Obiecałem, że powiem, bo to czysta prawda. Codziennie w Polsce trzeba około 1000 litrów krwi, dla dzieci również. Wcześniej jednak poszedłem i oddałem krew. Tym bardziej że czekała na mnie operacja małego Bartusia. Stacja dała mu krew, choć była brana z żelaznej rezerwy. Oddałem swoją, mam rzadką grupę B Rh+. To nie był jednak swego rodzaju handel wymienny, jak później pisali - używając swoistego skrótu myślowego - dziennikarze.

- Ktoś mógłby powiedzieć, że takie postępowanie przed poważną operacją dziecka naraża je na niebezpieczeństwo...

- Obawiałem się takich opinii. Z drugiej strony, krew oddawałem nie pierwszy raz, znam swój organizm. W końcu jestem lekarzem! Oddanie 500 mililitrów krwi przez zdrowego człowieka - warto to pamiętać - nie jest żadnym gestem bohaterskim, lecz czymś najzwyczajniej normalnym. Bo przecież, jeśli żyje się w społeczeństwie, to powinno się od czasu do czasu także pomyśleć o innych. I jedynie tą przesłanką kierowałem się, gdy oddawałem w lipcu krew. Podsumowując ten wątek: cieszę się, że operacja się udała. Dla dziecka znalazła się krew. Z pewnością moja też się komuś przyda i wcale nie uważam się z tego powodu za bohatera!

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH