- Nadal będę stosował nowatorskie metody leczenia, nie podejmując jednak takich decyzji w sytuacji dużego ryzyka - wyznał nam prof. Wiesław Jędrzejczak.

Trwa zła passa transplantologów. Po znanym kardiochirurgu aresztowanym przez CBA, negatywnym bohaterem kolejnych medialnych doniesień stał się wybitny hematolog, konsultant krajowy w tej dziedzinie, prof. Wiesław Jędrzejczak. Z tą jednak różnicą, że - jak się wydaje - z całej opresji wyszedł z podniesionym czołem.
Pod jego adresem padły oskarżenia o niepotrzebne przeprowadzenie eksperymentu medycznego, który zakończył się śmiercią pacjenta. W 2003 r. prof.
Jędrzejczak zdecydował się na zastosowanie nowatorskiej wówczas terapii, polegającej na przeszczepieniu komórek macierzystych krwi pępowinowej u chorego na białaczkę 21-letniego Bartosza M.

Zarzuty i obrona

- Dawałem pacjentowi 10-15% szans na powodzenie leczenia, nie było innej alternatywy wobec zaproponowanej terapii - tłumaczy w rozmowie z dziennikarzem "Rynku Zdrowia" powody podjęcia takiej decyzji.
Powołana przez ministra zdrowia specjalna komisja, w której zasiadały medyczne autorytety, uznała, że profesor nie popełnił błędu w sztuce. On sam od początku twierdził, że postąpił zgodnie z najlepszą wiedzą medyczną i ze swoim sumieniem. Wiesława Jędrzejczaka bronił nawet minister zdrowia Zbigniew Religa. - Nie uznaję żadnych zarzutów wysuwanych pod adresem tego lekarza.
Opieram się na opinii specjalistów najwyższej klasy. Śmierć pacjenta nastąpiła w wyniku infekcji, a nie z powodu terapii.
Wiązanie zgonu z zastosowaną metodą leczenia jest niedopuszczalne - mówił dziennikarzom.
Jednak "Dziennik" ukazywał wątpliwości, jakie - zdaniem dziennikarzy tej gazety - budziła terapia zastosowana u Bartosza. Był jednym z kilku dorosłych polskich chorych na białaczkę leczonych metodą przeszczepu komórek krwi pępowinowej. Chłopiec zmarł po 103 dniach od przeszczepu na skutek grzybicy mózgu.
Autorzy publikacji "Dziennika" powoływali się na informacje uzyskane od Moniki Sankowskiej z prywatnej firmy Medigen, zajmującej się kojarzeniem dawców szpiku. Swoje opinie powtórzyła w rozmowie z "Rynkiem Zdrowia". Jej zdaniem, nim zdecydowano o przeprowadzeniu terapii u Bartosza, nie przeszukano należycie światowych rejestrów dawców szpiku, również nie próbowano skontaktować się z ojcem chłopca.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH