Rozmowa z prof. Wojciechem Rowińskim, konsultantem krajowym w dziedzinie transplantologii

- Panie profesorze, środowisko lekarskie jest przekonane, że wypowiedzi polityków po zatrzymaniu doktora G. i wywołany nimi medialny szum zaszkodziły idei przeszczepów narządów.

- Zaszkodziły i to bardzo, bo w ubiegłym roku wykonano o 45% przeszczepień mniej niż w 2006 roku. Początkowo sądziłem, że po chwilowym załamaniu wywołanym zarzutami, jakie prokuratura wytoczyła wobec doktora G., liczba pobrań wzrośnie. Jednak potem dla opinii publicznej szokiem okazały się doniesienia, jakoby w jednej z białostockich klinik mogło dochodzić do celowego usypiania pacjentów barbituranami w celu pobrania organów. Nigdy nie przypuszczałem, że kiedykolwiek w życiu usłyszę tego typu nonsensy. Lekarzom niczego nie muszę tłumaczyć, ale statystyczny Kowalski poczuł się mocno zaniepokojony.

- Chce pan powiedzieć, że część Polaków uwierzyła, iż lekarze mogą uśmiercać pacjentów?

- W kwietniu minionego roku, w badaniu opinii publicznej zleconym Demoskopowi przez Polską Unię Medycyny Transplantacyjnej, aż 2/3 ankietowanych osób dopuszczało myśl o możliwych nadużyciach związanych z celowym usypianiem pacjentów po ciężkim urazie głowy w celu zwiększenia liczby dawców. Blisko 1/3 ankietowanych uważała, że o wyborze biorcy przez lekarzy decydują także inne czynniki niż pozamedyczne. Tymczasem transplantologia jest bodaj najczystszą etycznie dziedziną medycyny. Skoro są lęki w społeczeństwie, pojawia się i niepokój, czasami agresja ze strony rodzin potencjalnych dawców, a wraz z nią i brak zaangażowania ze strony lekarzy. Bojąc się pomówień nie identyfikują dawców tak często, jak jeszcze rok temu.

- Ale nim jeszcze doszło do zamieszania wokół przeszczepów, na polskiej mapie pobrań narządów istniały białe plamy: Świętokrzyskie, Podkarpackie.

- Te białe plamy wynikają stąd, że do największej liczby pobrań dochodzi w tych województwach, w których istnieją ośrodki transplantacyjne. To stamtąd jeżdżą transplantolodzy i rozmawiają z lekarzami w okolicznych szpitalach. Zresztą aktywność lekarzy w zakresie identyfikacji dawców i orzekania o śmierci mózgowej to tylko jeden z czynników decydujących o skali pobrań. Skoro mowa o tej kwestii, to drogą do zwiększenia przeszczepów jest wprowadzenie modelu hiszpańskiego, czyli zatrudnienie koordynatorów ds. donacji narządów w każdym szpitalu, w którym umierają potencjalni dawcy. U nas jest ich bardzo niewielu, a szpitali, w których powinni być, mamy w Polsce około 350.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH